----- Reklama -----

Atak na Żydów na lotnisku w Krakowie. Radosław B. może usłyszeć zarzuty

FK
FK

Mężczyzna, który zaatakował grupę modlących się Żydów na krakowskim lotnisku, może stanąć przed sądem. Prokuratura otrzymała zawiadomienie o popełnieniu przestępstw z nienawiści. Grozi mu nawet 5 lat więzienia.

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych złożył we wtorek zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Organizacja wskazała konkretną osobę – Radosława B. – jako odpowiedzialną za sobotni atak na lotnisku.

Do incydentu doszło 25 stycznia. Grupa ultraortodoksyjnych Żydów modliła się w terminalu przed odlotem do Izraela. Według świadków nie zakłócali pracy lotniska. Mimo to podszedł do nich mężczyzna, który zaczął krzyczeć i żądać przerwania modlitwy. Wypowiadał też obraźliwe słowa dotyczące ich pochodzenia. W pewnym momencie popchnął jedną z osób.

Trzy artykuły kodeksu karnego

Zawiadomienie wymienia trzy artykuły kodeksu karnego. Pierwszy to art. 257 – znieważenie z powodu narodowości lub wyznania. Drugi to art. 256 – publiczne nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym. Trzeci, najpoważniejszy, to art. 119 – stosowanie gróźb wobec grupy osób ze względu na ich pochodzenie. Za ten czyn grozi do 5 lat pozbawienia wolności.

Radosław B. miał przy sobie identyfikator przypominający legitymację pracownika lotniska. Ten szczegół wystraszył wielu pasażerów. Obawiali się, że mężczyzna naprawdę może być funkcjonariuszem. Dlatego przez chwilę nikt nie reagował.

Lotnisko potwierdza: to nie był pracownik

Do interwencji wezwano Służbę Ochrony Lotniska i Straż Graniczną. Wylegitymowali oni agresora. Pasażerowie mogli wtedy spokojnie udać się na swój lot.

Prezes krakowskiego lotniska Łukasz Strutyński jasno określił sytuację. Osoba z nagrania nie jest pracownikiem portu lotniczego ani funkcjonariuszem służb. To był prywatny pasażer innego lotu. Lotnisko podkreśliło, że nie ma i nie będzie zgody na agresję i mowę nienawiści wobec pasażerów.

Podejrzany wyjechał do Wielkiej Brytanii

Według informacji Ośrodka Radosław B. opuścił Polskę i wyjechał do Wielkiej Brytanii. Nie zwalnia go to jednak z odpowiedzialności karnej. Prokuratura może prowadzić postępowanie niezależnie od tego, gdzie obecnie przebywa podejrzany.

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *