Samorządowcy z gmin otaczających Kraków zabrali głos w sprawie strefy czystego transportu. Chcą, żeby te same reguły obowiązywały wszystkich kierowców – niezależnie od tego, gdzie mieszkają.
Metropolia mówi jednym głosem
Wójtowie i burmistrzowie zrzeszeni w Stowarzyszeniu Metropolia Krakowska przyjęli wspólne stanowisko w sprawie planowanych zmian w strefie czystego transportu. Samorządowcy uważają, że obowiązujące przepisy traktują mieszkańców gmin ościennych gorzej niż krakowian i domagają się zmiany tego stanu rzeczy.
Strefa czystego transportu działa w Krakowie od 1 stycznia 2026 roku. Obejmuje obszar w granicach IV obwodnicy i zakazuje wjazdu pojazdom z najwyższą emisją spalin.
Krakowianie mają łatwiej
Problem polega na tym, że mieszkańcy Krakowa są traktowani inaczej niż osoby przyjeżdżające spoza miasta. Krakowianin, który posiada auto niespełniające norm emisji, musi je tylko zgłosić do systemu weryfikacji. Kierowca z sąsiedniej gminy musi natomiast płacić za każdy wjazd do strefy – taki stan rzeczy obowiązuje do końca 2028 roku.
Co chcą zmienić samorządowcy
Przedstawiciele Metropolii mają dwa główne postulaty. Po pierwsze, chcą ograniczenia obszaru strefy do miejsc, gdzie faktycznie przekroczone są normy dwutlenku azotu – na przykład w rejonie Alei Trzech Wieszczów. Po drugie, domagają się jednolitych zasad dla wszystkich właścicieli aut niespełniających norm emisji, bez względu na miejsce zamieszkania.
Samorządowcy podkreślają, że nowe regulacje powinny być efektem wspólnych rozmów wszystkich 15 gmin tworzących Metropolię Krakowską. Zmiany w SCT zapowiedział już prezydent Krakowa Aleksander Miszalski.



