Od dziś kierowcy płacą za paliwo tyle, ile zdecydował rząd, a nie stacje. Benzyna PB95 kosztuje maksymalnie 6,16 zł za litr, PB98 – 6,76 zł, a diesel – 7,60 zł. Za złamanie tych limitów grozi milion złotych kary.
Koniec wolnego rynku paliw
Rząd wprowadził pakiet CPN, czyli „Ceny Paliwa Niżej”. Obejmuje on obniżkę VAT na paliwa z 23 do 8 procent, redukcję akcyzy do najniższego poziomu dopuszczalnego w Unii Europejskiej oraz urzędowe ceny maksymalne na stacjach benzynowych. Według szacunków rządu kierowcy powinni zapłacić przy dystrybutorze około 1,20 zł mniej za litr niż dotychczas.
Kryzys uderzył w polskie portfele
Rząd zdecydował się na interwencję z powodu gwałtownego wzrostu cen ropy naftowej wywołanego napięciami geopolitycznymi na Bliskim Wschodzie. Drożejąca ropa przełożyła się bezpośrednio na rachunki Polaków za tankowanie. Władze uznały, że koncerny paliwowe przerzucają zbyt dużą część kosztów kryzysu na kierowców.
Stacje ustawiły ceny na maksimum
Praktyka pokazuje jednak, że nowe przepisy niekoniecznie oznaczają niższe ceny w stosunku do limitu. Na stacjach Orlen w Krakowie wszystkie dystrybutory wskazują dokładnie tyle, ile wynosi urzędowy pułap. Rynek wyznaczył sobie cenę maksymalną jako cenę docelową.



