Działacze Ruchu Narodowego złożyli petycję do Rady Miasta Krakowa. Domagają się, żeby radni siedzieli na sesji od początku do końca, a nie przyjeżdżali tylko po odbiór diety.
Radni znikają z sesji
Krakowscy radni mają niezbyt pochlebny zwyczaj. Przychodzą na początek sesji, potem znikają, a wracają dopiero na głosowanie pod koniec. W tym czasie mieszkańcy mówią o swoich problemach niemal do pustej sali. Piotr Bartosz z Ruchu Narodowego postanowił to zmienić i złożył petycję do Rady Miasta.
Czego chcą działacze
Propozycja jest prosta. Zamiast zbiorczego głosowania na końcu, radni mają głosować od razu po omówieniu każdego punktu porządku obrad. Tak działa na przykład Sejmik Małopolski. Bartosz w petycji pisze wprost: „Mieszkańcy mają prawo oczekiwać, zwłaszcza w przypadku dyskusji nad wniesionymi przez nich petycjami, że ich postulaty, głos, pytania i wątpliwości będą wysłuchane przez tych, którzy mają władzę, by decydować o różnorakich aspektach ich życia.”
Działacz przyznaje, że rozumie, dlaczego radnym wygodniej jest obecny system. „Przyjście na koniec sesji, zagłosowanie i odebranie diety radnego jest optymalne” – pisze w petycji – jednak, jak podkreśla, radni powinni służyć mieszkańcom.
Drewnicki: to już było
Radny PiS Michał Drewnicki przypomina, że ta walka toczyła się już wcześniej. „Zdaje się w 2014 lub 2015 roku Fundacja Stańczyka walczyła również o to samo. Wtedy kilka sesji odbyło się właśnie w ten sposób: czytanie, głosowanie, czytanie, głosowanie. Jednak przewodniczący później wrócił do bloku głosowań” – napisał Drewnicki. Jego zdaniem wszystko zależy od decyzji przewodniczącego Rady Miasta.
Sesja już jutro
Petycja trafia do radnych w dobrym momencie. Już 25 lutego odbędzie się kolejna sesja Rady Miasta Krakowa. Bartosz zapytał publicznie kilkoro radnych, czy przyjmą petycję i czy zgodzą się na to, żeby ich praca wyglądała po prostu normalnie.



