Oszuści podszywający się pod policję wysyłają maile z groźbami o aresztowaniu za przestępstwa seksualne. Do naszej redakcji wpłynęła jedna z takich wiadomości. Eksperci ostrzegają: nie otwieraj załączników i nie odpowiadaj.
Grożą aresztowaniem w 48 godzin
Do naszej redakcji trafił mail, który wygląda jak oficjalne pismo od policji. Nadawca podpisuje się jako „Marek Boroń, Komendant Główny Policji” i oskarża odbiorcę o pedofilię oraz pornografię dziecięcą. Wiadomość zawiera loga instytucji państwowych i grozi aresztowaniem, jeśli nie odpowie się w ciągu dwóch dni.
„Zostanie Pan wpisany do krajowego rejestru przestępców seksualnych, a Pana sprawa zostanie przekazana organizacjom przeciwdziałającym pedofilii oraz mediom” – czytamy w treści maila.
Mail przyszedł z Czech
Sprawdziliśmy adres nadawcy. Wiadomość wysłano z czeskiego serwera: csj.w@mail2one.com. To pierwszy sygnał, że coś jest nie tak. Prawdziwa polska policja nie korzysta z zagranicznych darmowych skrzynek mailowych.
Jak działa oszustwo
Przestępcy liczą na panikę. Osoba, która otrzyma taki mail, może się przestraszyć i kliknąć w link lub otworzyć załącznik. Wtedy na komputer trafia złośliwe oprogramowanie.
Dalej jest już tylko gorzej. Oszuści mogą wykraść dane z konta bankowego, zablokować komputer i żądać okupu za odblokowanie. Mają też dostęp do wszystkich plików i haseł zapisanych na dysku.
Co zrobić, gdy dostaniesz taki mail
Przede wszystkim zachowaj spokój. Policja nigdy nie prowadzi postępowań przez e-mail i nie żąda natychmiastowych odpowiedzi.
Postępuj według tych zasad:
Nie odpowiadaj na wiadomość. Nie otwieraj żadnych linków ani załączników. Usuń mail od razu.
Jeśli kliknąłeś w link lub otworzyłeś załącznik, działaj szybko. Zadzwoń do banku i zablokuj konta. Zmień wszystkie hasła do poczty, mediów społecznościowych i serwisów internetowych. Zgłoś sprawę na najbliższym komisariacie policji.
Policja ostrzega przed falą oszustw
To nie pierwszy taki przypadek. Podobne maile trafiają do Polaków w całym kraju.
Pamiętaj: prawdziwe organy ścigania nie straszą przez internet i nie żądają szybkich reakcji. Jeśli masz wątpliwości, zadzwoń na numer alarmowy 112 lub udaj się osobiście na komisariat.
Poniżej prezentujemy treść maila, który trafił do naszej redakcji:





