Od początku stycznia w Krakowie działa Strefa Czystego Transportu. Kierowcy starszych aut masowo składali wnioski o bezpłatny wjazd. Problem w tym, że co piąty wniosek został odrzucony.
Zarząd Dróg Miasta Krakowa właśnie podał najnowsze dane. Spływają one od kilku dni, a liczby robią wrażenie. 77 tysięcy wniosków wpłynęło do urzędu. 40 tysięcy dostało zielone światło. Ale 17 tysięcy zostało odrzuconych. To oznacza, że prawie co czwarty kierowca, który liczył na przywilej, został z niczym.
Dlaczego urzędnicy odrzucają wnioski
Procedura jest jasna. Mieszkaniec Krakowa może wjechać do strefy starym autem, ale musi spełnić warunki. Musi płacić podatki w Krakowie. Co rok trzeba to udowadniać i składać PIT.
Tu zaczynają się schody. Wielu kierowców nie wiedziało o tych wymogach. Inni kupili auto za późno. Jeszcze inni nie rozliczają się w Krakowie, choć tu mieszkają. Urząd sprawdza dokumenty szczegółowo i nie ma miejsca na błędy.
Straż miejska już kontroluje
Od Nowego Roku na ulicach pojawiły się patrole. Zatrzymali już 500 aut. Marek Anioł ze straży miejskiej uspokaja, że na razie głównie informują kierowców. Mandaty przyjdą później.
Strefa obejmuje 61 procent miasta. To cały obszar w obrębie czwartej obwodnicy. Bez problemu wjadą nowsze auta – benzynowe od 2005 roku i diesle od 2014 roku. Starsze pojazdy muszą mieć zarejestrowany wyjątek albo będą płacić.
Co dalej z odrzuconymi wnioskami
Kierowcy, którzy dostali odmowę, mają dwie opcje. Albo sprzedadzą stare auto i kupią nowsze. Albo będą płacić za każdy wjazd do strefy.
Część kierowców może złożyć odwołanie. Ale tylko wtedy, gdy urząd popełnił błąd w ocenie dokumentów. Jeśli warunki rzeczywiście nie zostały spełnione, odwołanie nic nie da.
System informatyczny strefy odnotował już ponad milion zapytań. Krakowscy kierowcy sprawdzają, czy ich auta spełniają normy. To pokazuje skalę problemu i niepewności wśród mieszkańców.




Fakt, że ktoś nie rozlicza się w Krakowie z PIT – NIE oznacza, że nie płaci w nim podatków. Jeśli coś kupuje – płaci VAT. Jeśli pracuje – przyczynia się do zysków firmy, która płaci podatki. Jeśli się uczy – daje pracę nauczycielom płacącym PIT w Krakowie. Wieliczka, Skawina, Zielonki czy Niepołomice FIZYCZNIE są już dzielnicami Krakowa, choć formalnie nie, zatem powinni być tak samo traktowani, jak mieszkańcy. SCT stanowi DYSKRYMINACJĘ.
Pozdrawiam.
O SCT w Krakowie i warunkach jakie trzeba spełnić każdy kierowca wiedział już dawno . Jeżeli rżniesz głupa że zostałeś zaskoczony warunkami jakie musisz spełnić to nie jesteś godnym mieszkać w Krakowie.
Tylko władze cały czas kłamały że wystarczy płacenie podatków, meldunek stały(który tak na prawdę w tej sytuacji jest nieistotny, a jednocześnie przy dzisiejszej sytuacji w wynajmie często jest niemożliwy do dostania) miał być nie brany pod uwagę. Co więcej NSA już dawno się wypowiedział że meldunek nie może być podstawą do oceny czy ktoś gdzieś mieszka. A na końcu okazało się że na ten moment co najmniej 17 tysięcy wniosków zostało odrzuconych tylko dlatego że ktoś nie ma stałego zameldowania, a dużo więcej osób nawet go nie składało. I teraz najzabawniejsze, jako że istnieje wyrok NSA, to każda z tych osób może zaskarżyć każdy mandat i uzyskać duże odszkodowanie… Z czyich pieniędzy? Do tego każda osoba którą zmuszono do rejestracji wizyt lekarskich może starać się o odszkodowanie, co oznacza dla Krakowa kolejne, tym razem już milionowe koszty i utratę pieniędzy unijnych, bo w prawie UE ochrona informacji medycznych jest jednym z najsurowiej pilnowanych punktów.
Artykuł nie do końca wyjaśnia wszystkie warunki potrzebne do zwolnienia z zakazu poruszania się w SCT. To że masz status mieszkańca i płacisz podatki nie upoważnia nikogo do amnestii. Musisz posiadać aktualny meldunek, jeśli z jakiegokolwiek powodu go nie posiadasz na moment składania dokumentów – amnestia cie nie obejmuje, jesteś traktowany tak jak każdy obcy spoza miasta.
Mnie napisali że skan dowodu jest złej jakości. To celowe działanie