Inicjatorzy referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa zawiadomili prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. Chodzi o fałszywe dane na listach poparcia.
Fałszywe podpisy na listach
Komitet referendalny złożył w Prokuraturze Rejonowej w Krakowie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Organizatorzy twierdzą, że na listach poparcia znalazły się dane osób nieżyjących. Ich zdaniem ktoś celowo sfałszował część podpisów, żeby zdyskredytować inicjatywę i ośmieszyć całe referendum.
PKW wykryła nieprawidłowości
Państwowa Komisja Wyborcza zweryfikowała listy i potwierdziła, że nieprawidłowości rzeczywiście wystąpiły. Komitet wskazuje też na wpisy w mediach społecznościowych autorstwa Łukasza Wantucha, byłego radnego Krakowa i sympatyka prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Inicjatorzy referendum sugerują, że mogą one świadczyć o tym, że fałszerstwo miało charakter zorganizowany.
Dezinformacja w sieci
Równolegle w internecie pojawiły się informacje, że zbieracze podpisów chodzili po cmentarzach i przepisywali dane z nagrobków. Komitet określa te doniesienia jako kłamstwo i element celowej kampanii dezinformacyjnej, która ma podważyć wiarygodność całego procesu.
Co dalej z referendum
Komitet zebrał ponad 130 tysięcy podpisów – ponad dwa razy więcej niż wymaga prawo. Komisarz Wyborczy ma 30 dni na ich weryfikację. Jeśli uzna wymaganą liczbę za ważną, głosowanie musi odbyć się w ciągu 50 dni. Organizatorzy liczą na to, że referendum odbędzie się 24 maja.



