Wjeżdżałem w poniedziałek do Krakowa. Pojechałem obwodnicą, potem ulicą Tyniecką. Po drodze nie widziałem żadnego znaku informującego o tym, że właśnie wjeżdżam do Strefy Czystego Transportu. Kraków ma problem, bo znaki znikają w zastraszającym tempie.
Kraków wypowiedział bunt Strefie Czystego Transportu. Oczywiście, nie cały Kraków. Nie każdy mieszkaniec. Z pewnością nie brakuje takich, którzy uważają, że to dobry pomysł.
Aleksander Miszalski w tarapatach
Do głosu doszli jednak przeciwnicy projektu. Grupę ″Blade Runner SCT Kraków″ obserwuje już 20 tysięcy osób. A powstała raptem nieco ponad tydzień temu. Jeszcze kilka chwil i będzie tu tyle osób, ile potrzeba, by w Krakowie zorganizować referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego.
Polityczni przeciwnicy obecnego prezydenta zacierają ręce. Już nie muszą agitować, podawać powodów. Zaraz się okaże, że ze swoim wnioskiem o zwołanie referendum trafią na gotowe, a cała reszta zadzieje się już lawinowo.
Reklama: Dlaczego coraz więcej krakowian korzysta z profesjonalnego sprzątania?
Trudno stwierdzić, ilu dziś jest przeciwników Strefy Czystego Transportu. Miszalski na pewno ma problem. W weekend wrzucił na Facebooka luźny post informujący o tym, że poszedł pobiegać. Pod wpisem pojawiło się ponad 1200 komentarzy. Ogromna większość dotyczyła krytyki SCT. ″Wybiegnij z Krakowa i nie wracaj już proszę″ – napisał pan Łukasz i zgarnął ponad pół tysiąca ″lajków″.
Kraków jak Londyn
Jeszcze więcej polubień zyskują kolejne zdjęcia zniszczonej infrastruktury informującej o SCT i kamer rejestrujących przejeżdżające pojazdy.
Z podobnym problemem od kilku miesięcy mierzy się Londyn. To tam powstały pierwsze grupy zwane „Blade Runnerami”, które w proteście przeciwko rozszerzeniu strefy Ultra Low Emission Zone (ULEZ) niszczą i usuwają kamery monitorujące oraz egzekwujące opłaty za wjazd niezgodnych pojazdów. Ta sprawa jest głośna od kilku miesięcy i obejmuje działania policyjne, samorządowe i techniczne mechanizmy obronne.
W sierpniu 2023 r. ULEZ został rozszerzony na cały Londyn — kierowcy starszych, bardziej zanieczyszczających pojazdów muszą płacić do £12,50 dziennie albo ryzykować mandat. Część mieszkańców sprzeciwia się temu i tworzy anonimowe grupy aktywistów („Blade Runners”), które niszczą kamery ULEZ, aby zakłócić egzekwowanie tej opłaty. Działania obejmują przecinanie przewodów, demontaż, sprayowanie farbą, a nawet kradzież całych urządzeń.
Jak Londyn reaguje na ataki?
Metropolitan Police (Scotland Yard) prowadzi śledztwo („Operacja Eremon”) w sprawie wandalizmu i kradzieży kamer, analizując dowody oraz publikując apele o pomoc w identyfikacji sprawców. Policja traktuje niszczenie kamer jako przestępstwo (criminal damage / theft) i może prowadzić do zatrzymań, postawienia zarzutów i potencjalnych kar więzienia.
Transport for London (TfL) zaczęło testować trudniejsze do zniszczenia lub wymiany kamery, co ma ograniczyć skutki działań aktywistów. TfL uruchamia również ruchome furgonetki z kamerami, które monitorują ruch — nawet jeśli nie zastępują pełnej infrastruktury, mogą działać tam, gdzie stałe kamery zostały zniszczone.
Władze i oficjalne służby podkreślają, że protesty mogą się odbywać legalnie, ale niszczenie mienia jest karalne i nie zatrzyma działania strefy ULEZ. TfL i burmistrz Sadiq Khan starają się także informować kierowców o ulgach, dotacjach na zmianę pojazdów i korzyściach dla środowiska, aby złagodzić zarzuty przeciwników.
Londyn konfrontuje wandalizm „Blade Runnerów” na wielu frontach:
– Policja prowadzi dochodzenia i próbuje identyfikować sprawców.
– TfL wzmacnia technicznie system kamer i wykorzystuje mobilne alternatywy.
– Władze komunikują, że protesty są legalne, ale przemoc i niszczenie mienia nie są akceptowane ani skuteczne w powstrzymaniu ULEZ.
Kraków pójdzie na wojnę?
Jak to będzie wyglądać w Krakowie? Czy miasto ma środki, by pójść na taką samą wojnę co Londyn? Bez regularnych działań, znaki znikną na dobre i nie będzie żadnej widocznej informacji o SCT.
Co gorsza, Kraków przystąpił do SCT niegotowy, a niedoróbki widać na każdym kroku. I ciągłe zmiany, jakby wynikające z widzimisię urzędników.
Ot choćby kwestia opłaty dobowej za pojazd niespełniający norm. Na początku działalności strefy opłata dawała wjazd przez 24 godziny. Teraz tylko do końca bieżącego dnia.

Przecież to kluczowe aspekty systemu, które nie mogą być zmieniane ot tak, po cichu, bez wyraźnego powodu.
Przed nami bardzo ciekawe tygodnie.
MM





popieram „Blade Runners SCT Kraków” oni walczą o równość obywateli a SCT walczy o pieniądze dla zadłużonego Krakowa który był i jest zarządzany przez nieodpowiednich i nieodpowiedzialnych ludzi .
Zorientowani obywatele byli PRZECIWKO SCT i jednoznacznie się o tym wypowiedzieli w ankietach, na spotkaniach oraz w komentarzach na internecie. Skoro urzędnicy byli NIEPOSŁUSZNI, to sami powinni ponosić konsekwencje.
Pozdrawiam.