Krakowscy taksówkarze przygotowują petycję do władz miasta. Sprzeciwiają się planom, które mają ich wykluczyć z możliwości przejazdu buspasem na Rondzie Grunwaldzkim. Chodzi o odcinek prowadzący z góry ronda w kierunku Jubilatu, na wysokości muzeum Manggha.
Policja zaczęła wystawiać mandaty
Sprawa nabrała tempa w miniony weekend. Policja rozpoczęła kontrole i zaczęła karać kierowców, którzy jechali buspasem za rondem. Przez lata wszyscy ignorowali znak C-10, który formalnie zabrania takiej jazdy wszystkim pojazdom oprócz autobusów miejskich. Teraz funkcjonariusze postanowili egzekwować przepisy.
Kierowcy: to uderzy w pasażerów
Taksówkarze argumentują, że zakaz zaszkodzi przede wszystkim mieszkańcom Krakowa. Twierdzą, że taksówka jest częścią transportu publicznego i pomaga szczególnie osobom starszym oraz z ograniczeniami ruchowymi.
Kierowcy alarmują, że zmuszenie ich do jazdy tunelem spowoduje stanie w korkach. To przełoży się na wyższe opłaty za przejazd. Wskazują też na paradoks ekologiczny – samochody stojące w zatorach będą emitować więcej spalin niż przy płynnym przejeździe górą ronda.
Problem leży gdzie indziej
Taksówkarze kwestionują sens całej zmiany. Ich zdaniem autobusy MPK nie spóźniają się przez taksówki na Rondzie Grunwaldzkim. Prawdziwy problem tkwi w wąskim gardle przy wyjeździe na ulicę Dietla i Most Grunwaldzki. Usunięcie taksówek z buspasa niczego nie rozwiąże – przekonują.
W petycji domagają się utrzymania obecnych zasad oraz przeprowadzenia rzetelnych analiz ruchu z ich udziałem, zanim miasto wprowadzi jakiekolwiek ograniczenia.




