----- Reklama -----

Miszalski zapowiedział #WielkąKorektę. O co chodzi z tymi hasztagami?

M N
M N

Aleksander Miszalski wreszcie dał się namówić i zwolnił Łukasza Franka. Ba, zapowiedział nawet, że jednak w sprawie Strefy Czystego Transportu jest skłonny do ustępstw. Dzieją się wielkie rzeczy, ale najważniejsze: nie zapomniano o hasztagu!

Najbliższe otoczenie Aleksandra Miszalskiego już dawno namawiało prezydenta, by zwolnił Łukasza Franka. Ten nie chciał tego robić, bo w zasadzie podobały mu się działania dotychczasowego szefa Zarządu Transportu Publicznego. Przecież Miszalski też chciał wypychać samochody z centrum miasta, stawiać na rowery, dawać pierwszeństwo autobusom i tramwajom. Zresztą z tymi hasłami szedł do wyborów.

Miszalski robi krok wstecz w sprawie SCT

Potem jednak zrozumiał, że perspektywy bywają różne. Gdy idziemy do urny wyborczej i wyobrażamy sobie zielony, czysty, wolny od korków Kraków – bardzo nam się ta wizja podoba. A gdy potem stoimy w korku, bo samochody straciły przestrzeń na rzecz rowerów, to na usta cisną się raczej inne słowa niż te wyrażające zachwyt. No, chyba, że należymy do mniejszości, która jeździ po Krakowie rowerem (jak niżej podpisany).

No więc, Franek poleciał. A co więcej, Miszalski, który jeszcze niedawno zapewniał, że w sprawie Strefy Czystego Transportu nie zrobi ani kroku wstecz, teraz zapowiada korektę. Strefa i tak musiałaby korektę przejść, bo tego wymaga choćby wyrok sądu, ale teraz, kto wie, być może korekta będzie głębsza. Większa. Może będzie nawet wielka!

I tu do akcji wkraczają doradcy PR’owi prezydenta Miszalskiego. Już widzę te scenę. Prezydent przygotowuje wpis na media społecznościowe, gdzie ogłasza korektę SCT. PR’owcy siedzą i myślą. ″Hasztag, musi być hasztag″. Jak to, taką akcję rozpoczynać od hasztagu.

Najważniejszy jest dobry hasztag!

Ale jaki ten hasztag? #korekta? Nie, to za mało. Może coś luźniejszego, wyjdźmy do młodzieży. #GigaKorekta. Nie, młodzi chyba już tak nie mówią, wyśmieją nas od boomerów. #CzasNaKorektę. No to brzmi jak z podręcznika dla działkowca. A może coś, co się zrymuje? #KorektaPrefekta. O, to nawet fajne. Że prezydent to niby taki prefekt. No i jasno daje do zrozumienia, że decyzja należy do prezydenta (bo do kogo). Ale jednak nie, bo kto dziś wie, kto to prefekt. Postawmy na skalę tego wydarzenia, jednak. Wróćmy do tego Giga. #Mega? #Gargantuiczna? To za trudne.

No to po prostu, aż, tylko i wyjątkowo: #WielkaKorekta.

Brawo, Romku, brawo Aniu. Ten hasztag ruszy tłumy. Wielka korekta. No, bo nie mała przecież. Wielka. Wszystko wywalimy do góry nogami (kołami chyba, bo o auta chodzi). Rozpiszemy od nowa. Stare trupy będą jednak mogły wjeżdżać do Krakowa, tylko coś tam coś tam, jakieś filtry się założy, maseczki dodatkowe. I mamy #WielkąKorektę.

Po co są hasztagi

Warto jeszcze czasem tym specjalistom przypomnieć, jaka jest rola hasztagów.

Otóż powstały one, aby ułatwić kategoryzowanie, grupowanie i wyszukiwanie treści w mediach społecznościowych. Ich głównym celem było uporządkowanie chaosu informacyjnego i umożliwienie użytkownikom łatwego znajdowania dyskusji na konkretne tematy.

Czy więc ktoś z tych doradców pomyślał, że ktoś faktycznie będzie szukał hasła „WielkaKorekta”? By np pogrupować sobie korekty od najmniejszych do tych faktycznie wielkich?

A mi osobiście coś mówi, że to hasło jednak wróci do Miszalskiego, ale na transparentach przeciwników. I będzie nawiązywać nie do zmian w SCT a do chyba nieuchronnie już zbliżającego się referendum.

Mateusz Miga

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *