Krakowski przewoźnik reaguje na kampanię referendalną. Motorniczych i kierowców instruuje się, by pilnowali, czy pasażerowie nie prowadzą agitacji w pojazdach.
W tramwajach i autobusach nie można już zbierać podpisów pod referendum ani prowadzić agitacji politycznej. Decyzja została podjęta w związku z trwającą kampanią dotyczącą odwołania prezydenta miasta i radnych.
Dyżurni ostrzegają kierowców
Pasażerowie komunikacji miejskiej słyszą przez radio komunikaty, które informują prowadzących pojazdy o nowych zasadach. Motorniczych i kierowców wzywa się, by zwracali uwagę na osoby, które mogą prowadzić akcje polityczne wśród podróżnych.
Przedsiębiorstwo tłumaczy, że od lat dba o to, by jego pojazdy pozostały neutralne politycznie. Krakowscy pasażerowie zgłaszali wcześniej, że chcą jeździć tramwajami i autobusami bez narażania się na agitację.
Co jest zabronione
MPK wyraźnie określiło, czego nie wolno robić w komunikacji miejskiej. Zakazuje się:
- zbierania podpisów pod referendami
- prowadzenia agitacji wyborczej
- umieszczania reklam politycznych
Przewoźnik powołuje się na przepisy europejskie, które regulują kwestie reklamy politycznej. Tramwaje i autobusy mają służyć tylko przewozowi ludzi, a nie promocji poglądów.
Jak to działa w praktyce
Gdy kierowca lub motorniczy zauważy naruszenie zasad, musi to zgłosić do Głównej Dyspozytorni Ruchu. Taka procedura pozwala szybko reagować na sytuacje, które mogą zakłócać spokój pasażerów.




