400 osób utknęło w środku trasy do Kołobrzegu. Lokomotywa zawiodła nad ranem
Podróżni jechali nocnym pociągiem z Krakowa do Kołobrzegu. Nikt nie spodziewał się, że będą musieli spędzić kilka godzin w unieruchomionym składzie.
Koszmar zaczął się o 3:40 w nocy. Pociąg zatrzymał się pod Nowym Dworem Mazowieckim. Pasażerowie nie mogli ruszyć dalej.
Co się stało
Lokomotywa uległa awarii. Skład stanął w szczerym polu. W środku siedziało około 400 osób, które chciały dojechać nad morze.
PKP Intercity musiało wysłać zastępczą lokomotywę. Wyjechała z Warszawy-Grochowa dopiero po kilku godzinach. Na miejsce dotarła przed siódmą rano.
Trzygodzinne oczekiwanie
Pasażerowie czekali przez 200 minut. Konduktorzy rozdawali im poczęstunki. Wagon był na szczęście ogrzewany, więc nikt nie marzł.
Pociąg ruszył dalej dopiero po wymianie lokomotywy. Podróżni dotarli do celu z ogromnym opóźnieniem.

