Poseł Rafał Komarewicz z Polski 2050 poinformował w Radiu Kraków, że jego ugrupowanie nie zajmuje na razie stanowiska ws. referendum odwoławczego prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Partia czeka na wyniki zbierania podpisów.
Czekają na finał zbierania podpisów
Podczas porannej rozmowy w Radiu Kraków poseł wyjaśnił, dlaczego Polska 2050 milczy w sprawie referendum, podczas gdy inne ugrupowania już się określiły.
Reklama: Wielkanocny employer branding – jak drobne upominki budują lojalność zespołu?
„Wydaje nam się, że teraz nie ma potrzeby zajmowania stanowiska. Jak zobaczymy sytuację, zajmiemy stanowisko” – powiedział Komarewicz.
Poseł dodał, że partia nie angażuje się w zbieranie podpisów pod referendum.
Prezydent musi liczyć się z konsekwencjami
Komarewicz wskazał na przyczyny, które jego zdaniem doprowadziły do inicjatywy referendalnej.
„Każdy włodarz musi się liczyć z tym, że mieszkańcy mogą chcieć go odwołać. Kwestia polityki kadrowej magistratu i w miejskich spółkach musi być przemyślana przez pana prezydenta” – stwierdził poseł.
Jako problemy wymienił politykę kadrową w urzędzie i spółkach miejskich oraz podwyżki opłat. Przypomniał sytuację sprzed kilku lat, gdy proponowano zmianę opłat za śmieci. Prezydent Jacek Majchrowski chciał wtedy wprowadzić podwyżkę, ale politycy Platformy Obywatelskiej się nie zgodzili. Teraz opłata wzrosła o około 10 złotych.



