Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski postawił sprawę jasno: droga ekspresowa S7 nie może przeciąć południowych dzielnic miasta. Władze Krakowa odmawiają udziału w pracach zespołu, który ich zdaniem ma tylko pozorować dialog.
Twarde warunki Krakowa
Kraków nie wyśle swoich przedstawicieli do zespołu roboczego GDDKiA, dopóki nie zmienią się zasady jego działania. Prezydent Miszalski ogłosił to po spotkaniu z mieszkańcami i przedstawicielami dzielnic, gdzie dominowały nieufność i złość na dotychczasowy proces planowania trasy.
- „Dziś na spotkaniu o przyszłości drogi S7 było wszystko, co od miesięcy słyszę od Was – mieszkańców południa Krakowa. Nieufność. Złość. Obawa o przyszłość swoich domów i dzielnic” – powiedział Miszalski.
Miasto żąda rozszerzenia obszaru analiz na wschód i zachód oraz wyłączenia terenów zurbanizowanych z obszaru badań, w tym Swoszowic. Bez spełnienia tych warunków Kraków blokuje start prac.
Głos Krakowa wart tyle co głos powiatu
Kraków krytykuje też sam model głosowania w zespole. Według propozycji GDDKiA głos miasta ma stanowić tylko 10 procent siły głosów dyrekcji i być równoważny z głosem każdej innej jednostki samorządu, nawet powiatów, które nie mają kompetencji planistycznych.
- „Nie weźmiemy udziału w głosowaniach zespołu, które mają tylko stworzyć wrażenie wpływu” – zapowiedział prezydent.
Sześć wariantów do kosza
Pod koniec lutego 2026 roku minister infrastruktury Dariusz Klimczak odrzucił wszystkie sześć wariantów przebiegu S7 zaproponowanych przez krakowski oddział GDDKiA. Każdy z nich zakładał poprowadzenie drogi przez gęsto zaludnione południowe osiedla. Prace wróciły do centrali GDDKiA i mają zacząć się od nowa. Analizie ma podlegać obszar blisko 500 kilometrów kwadratowych.
Uzdrowisko Swoszowice na celowniku
Jednym z głównych argumentów Krakowa jest zagrożenie dla uzdrowiska Swoszowice. Droga w jego pobliżu przekroczyłaby normy hałasu i mogłaby pozbawić dzielnicę statusu uzdrowiska. Miasto ma prawny obowiązek chronić funkcje lecznicze tego terenu.
- „Droga S7 jest potrzebna, ale nie może powstać kosztem mieszkańców Krakowa. Kraków to nie punkt na mapie inwestycji. To dom setek tysięcy ludzi” – podkreślił Miszalski.



