Aleksander Miszalski rozmawiał z Piotrem Kubiczkiem, jednym z liderów komitetu, który zbiera podpisy pod wnioskiem o jego odwołanie. Prezydent podkreśla, że mimo różnych poglądów szanuje swoich oponentów.
Rozmowa mimo różnic
Prezydent Krakowa spotkał się w sobotę z Piotrem Kubiczkiem. To jeden z najbardziej aktywnych członków komitetu, który organizuje referendum w sprawie odwołania prezydenta i rady miasta. Miszalski przyznał, że ich poglądy są zdecydowanie odmienne, ale rozmowa przebiegła w atmosferze wzajemnego szacunku.
„Dziękuję za rozmowę Panu Piotrowi Kubiczkowi. Niezależnie od różnych poglądów i opinii – a nasze poglądy są zdecydowanie odmienne – każdemu należy się szacunek” – napisał prezydent w mediach społecznościowych.
Referendum jako szansa na korektę
Miszalski jasno stwierdził, że nie popiera pomysłu przeprowadzenia referendum i nie złożył pod nim podpisu. Jednak cała sytuacja jest dla niego okazją do refleksji nad własną polityką.
„Nie popieram pomysłu przeprowadzenia referendum w Krakowie, dlatego nie złożyłem i nie złożę swojego podpisu pod wnioskiem o jego przeprowadzenie, ale sama dyskusja o nim to dla mnie szansa na wyciągnięcie wniosków z popełnionych błędów i korektę polityki” – podkreślił prezydent.
Ostry spór, ale bez brudu
Prezydent zaznaczył, że różnica zdań w sprawach rozwoju miasta to naturalna część polityki. Deklaruje jednak, że nie zamierza sięgać po nieczyste metody.
„Czym innym jest bowiem ostry nawet spór o rozwój Krakowa, a czym innym sięganie po czarny PR i brudną kampanię. To kolejna rzecz, w której różnimy się z opozycją. Nigdy nie sięgnę po metody drugiej strony” – zapewnił Miszalski.
Komitet referendalny zebrał już prawie 50 tysięcy podpisów. Organizatorzy mają czas do 30 marca, żeby złożyć wniosek z wymaganymi podpisami mieszkańców Krakowa.



