Aleksander Miszalski łączy groźby śmierci z gorącą debatą wokół Strefy Czystego Transportu. Policja już zatrzymała jednego mężczyznę.
Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski złożył zeznania w sprawie gróźb śmierci, które padły pod jego adresem. Sprawca sugerował, że go zastrzeli. W weekend policja zatrzymała 50-letniego mieszkańca Mazowsza, który wcześniej publikował groźby w mediach społecznościowych.
Strefa Czystego Transportu rozpaliła emocje
Miszalski wprost wskazuje, skąd bierze się fala nienawiści. Wiąże ją z wprowadzeniem Strefy Czystego Transportu w Krakowie, która wywołała burzliwą debatę.
„W ostatnich tygodniach mierzymy się w Krakowie z bardzo gorącą debatą wokół Strefy Czystego Transportu” – napisał prezydent na swoim profilu społecznościowym.
Podkreślił, że słucha merytorycznej krytyki i realnych problemów zgłaszanych przez mieszkańców. Problem zaczyna się gdzie indziej.
Skrajne środowiska i lokalni politycy
Prezydent Krakowa nie ma wątpliwości, kto stoi za eskalacją konfliktu. Wskazał na zorganizowane działania.
„Obok tej debaty pojawiło się też coś, na co nie mogę się zgodzić: hejt, fałszywe konta, zorganizowana nagonka napędzana przez skrajne środowiska i lokalnych polityków oraz groźby wobec mnie i mojej rodziny” – napisał Miszalski.
Dodał, że w akcji biorą udział także osoby spoza Krakowa, które nie chcą rozmowy, tylko eskalacji emocji.
Każda groźba trafia do służb
Miszalski zapowiedział, że jego urząd traktuje sprawę poważnie. Każda groźba wobec niego, jego rodziny czy urzędników jest zgłaszana policji.
„Hejt, odczłowieczanie i przemoc słowna to nie ’emocje w internecie’ ani 'ostry język debaty’. To realne zło, które ma swoje konsekwencje” – podkreślił prezydent.
Zatrzymany mężczyzna z Mazowsza może usłyszeć zarzut kierowania gróźb karalnych. Policja zapowiada, że stale monitoruje internet i reaguje na każde łamanie prawa w sieci.
Miszalski postawił sprawę jasno: „Krytyka jest częścią demokracji. Nienawiść i groźby – przestępstwem”.




