We wtorek rano do Krajowego Biura Wyborczego trafiły dokumenty, które mogą zmienić układ sił w krakowskim ratuszu. Grupa 21 obywateli złożyła wniosek o referendum, które objąć ma nie tylko prezydenta Aleksandra Miszalskiego, ale również wszystkim radnych miejskich.
Radni pod ostrzałem
Inicjatorzy stawiają radnym poważne zarzuty. Ich zdaniem obecna Rada Miasta działa nieskutecznie i nie reprezentuje interesów krakowian. Jan Hoffman, przewodniczący Rady Dzielnicy I Stare Miasto i pełnomocnik grupy, zapowiada, że już w połowie roku mieszkańcy mogą wybrać nowych przedstawicieli.
Co dalej z referendum
Teraz inicjatorzy muszą w 60 dni zebrać prawie 60 tysięcy podpisów mieszkańców. To dokładnie 58 355 podpisów – tyle wynosi 10 procent wszystkich uprawnionych do głosowania krakowian. Biuro wyborcze będzie miało później miesiąc na sprawdzenie, czy podpisy są prawdziwe.
Referendum będzie ważne tylko wtedy, gdy zagłosuje co najmniej 160 tysięcy osób. To wysoka poprzeczka – tyle właśnie wynosiło 60 procent frekwencji z drugiej tury ostatnich wyborów prezydenckich.



