Donald Tusk poinformował we wtorek, że rząd powołuje specjalny zespół. Prokuratorzy i służby mają zbadać polskie ślady w sprawie Jeffreya Epsteina. Chodzi o możliwe wykorzystanie polskich dzieci przez sieć pedofilską.
Decyzję podjęto wspólnie z ministrem sprawiedliwości i szefem służb specjalnych. Premier nie ukrywa, że sprawa budzi wielkie emocje w polskim społeczeństwie.
Pierwsze tropy prowadzą do Krakowa
Tusk ujawnił, że pojawiły się już konkretne informacje. Niektóre osoby kontaktowały się z Epsteinem z Krakowa. Informowały go, że mają grupy polskich kobiet i dziewcząt. Takich śladów jest więcej.
Rząd chce działać szybko. Prokuratorzy otrzymają polecenie szczegółowej analizy dokumentów opublikowanych przez Amerykanów. Jeśli będzie potrzeba, Polska zwróci się do USA o dodatkowe materiały.
Zespół rozpocznie pracę natychmiast
Rzecznik rządu Adam Szłapka przekazał szczegóły. Zespołem pokieruje minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. W składzie znajdą się prokuratorzy, policja i funkcjonariusze służb specjalnych.
Skład gremium pozostanie tajny. Tylko Żurek będzie udzielał informacji mediom. Zespół ma być wąski, ale skuteczny.
Co zawierają amerykańskie akta
Departament Sprawiedliwości USA opublikował w zeszłym tygodniu około trzech milionów stron dokumentów. Jeffrey Epstein był amerykańskim finansistą skazanym za nakłanianie nieletnich do prostytucji. Zmarł w areszcie w 2019 roku.
Akta ujawniają jego powiązania z wpływowymi osobami z całego świata. Pojawiają się tam nazwiska prezydentów, miliarderów i celebrytów.
Rząd zapowiada konsekwencje
Tusk zapewnił, że jeśli doszło do wykorzystania polskich dzieci, sprawcy poniosą konsekwencje. Państwo polskie zrobi wszystko, aby ścigać winnych. Ofiary otrzymają zadośćuczynienie.
Premier podkreślił, że Polska nie będzie udawała, że nic się nie stało. Sprawa ma zostać wyjaśniona do końca.



