Pracownicy żądają tysiąca złotych podwyżki. Zarząd milczy w sprawie konkretów
Koleje Małopolskie stoją przed groźbą sparaliżowania ruchu. Dwóm związkom zawodowym skończyła się cierpliwość. Maszyniści i kolejarze dali zarządowi czas do poniedziałku 20 stycznia na konkretną odpowiedź. Jeśli jej nie będzie, ruszą procedury, które mogą zakończyć się strajkiem generalnym.
Czego chcą pracownicy
Żądania nie należą do wygórowanych. Każdy pracownik ma dostać tysiąc złotych więcej miesięcznie od stycznia tego roku. Do tego dochodzą postulaty o lepsze warunki pracy. Pismo z żądaniami trafiło do prezesa Radosława Włoszka jeszcze przed świętami.
Jak informuje Radio Kraków, zarząd odpowiedział dopiero 8 stycznia. Związkowcy mówią wprost – to nie jest merytoryczna odpowiedź. Prezes nie przedstawił żadnej konkretnej propozycji podwyżek. Władze spółki ograniczyły się do ogólników i deklaracji.
Co dalej?
Jeśli do poniedziałku nic się nie zmieni, związki przygotują protokół rozbieżności. Potem będzie mediacja. A jeśli i to nie pomoże, pracownicy wyjdą na strajk. Nie wykluczają tego scenariusza.
Prezes Włoszek w Radiu Kraków, tłumaczy, że spór jest naturalny. Spółka walczy teraz o przetrwanie – startuje w wielkim przetargu na obsługę kolejowych przewozów w Małopolsce na lata 2026-2031. Konkuruje z Polregio. Włoszek podkreśla, że musi dbać o wskaźniki finansowe, żeby wygrać ten przetarg.
Problem w tym, że pracownicy czekają na konkrety od grudnia. A termin mija za kilka dni. Nieoficjalnie wiadomo, że w piątek ma się odbyć kolejne spotkanie. To może być ostatnia szansa na porozumienie bez eskalacji konfliktu.



