To naprawdę wyjątkowy przypadek. Radny Łukasz Maślona opowiedział ″Kanałowi Krakowskiemu″ o swojej sytuacji finansowej. Przedstawił obraz osoby absolutnie nieradzącej sobie w kwestiach papierkowych. Mimo to przyznał, że jeśli dojdzie do rozwiązania Rady Miasta Krakowa, wróci do pracy w finansach.
Łukasz Maślona to radny klubu Kraków dla Mieszkańców. Ze sprawozdania finansowego wynika, że nie ma mieszkania ani oszczędności, za to niemałe długi.
Łukasz Maślona żyje z oszczędności i wsparcia żony
W rozmowie z ″Kanałem Krakowskim″ zdradził, że w poprzedniej kadencji zawiesił działalność gospodarczą, bo chciał na sto procent być radnym.
– Żyłem więc z oszczędności oraz korzystałem z wyrozumiałości żony, która wspierała nasze gospodarstwo domowe. Do tego dochodziła jeszcze dieta radnego – powiedział.
Dlaczego zrezygnował z działalności? Zakładał bowiem, że poprzednie wybory samorządowe potoczą się po jego myśli i on, wraz ze swoim klubem i koalicjantami, będzie mieć większy wpływ na to, co się dzieje w mieście. Tak się nie stało.
– Wygrał jednak ktoś inny, opozycja jest całkowicie marginalizowana, przez co moje starania nie przynoszą takich efektów, jak w poprzedniej kadencji. Doszedłem do wniosku, że trzeba odbudować sferę zawodową – powiedział.
Radny bez majątku
Na razie jest krucho. Maślona nie ma żadnego majątku. Twierdzi, że to przez ostrożność. – Przez wiele lat pracowałem w finansach. Prowadziłem też działalność gospodarczą, jednak – nie chcąc narażać rodziny na ryzyko z tym związane – zrobiliśmy z żoną rozdzielność majątkową. Konsekwencją tego jest choćby to, że nie mam na siebie żadnych nieruchomości – powiedział.
Dziś mieszka w mieszkaniu, które ″należy do jego rodziny″, a na koncie ma mniej niż tysiąc złotych. Z diety radnego wyżyć się nie da, więc liczy na wsparcie żony i rodziny. Zarabia niewiele, a w przeszłości narobił długów.
– Z prowadzenia działalności gospodarczej. Było to jeszcze w 2017 roku, zanim zostałem radnym. W sposób niewłaściwy zawiesiłem moją działalność i z tego tytułu pojawiły się zobowiązania, na przykład względem ZUS. Spłacam je i mam nadzieję, że wkrótce uda mi się wyprostować tę sytuację – powiedział. Dodał, że długi to około 20 tysięcy złotych.
Łukasz Maślona spłaca nie swój kredyt
Ale to nie wszystko. Specjalista od finansów dał się bowiem wplątać w przedziwną aferę z kredytem.
– Miałem problem, gdyż nieroztropnie i w dobrej wierze poręczyłem komuś kredyt. Dopiero po fakcie dowiedziałem się, że ten kredyt przeszedł na mnie i musiałem spłacać cudzy dług. A że doszły do tego jeszcze kłopoty zdrowotne to wszystko spowodowało, że straciłem płynność finansową – powiedział. Dodał, że kredyt (ten cudzy) jest już w zasadzie spłacony.
A co dalej? Co, jeśli dojdzie do rozwiązania Rady Miasta Krakowa? Maślona ma już plan! Będzie doradzał.
– Przez 12 lat pracowałem w finansach. Nawet kilka dni temu spotkałem mojego kolegę z byłej pracy i powiedział mi, że w miejscu, w którym pracowałem, biurko nadal na mnie czeka. Więc jeśli wrócę do działalności w finansach, to zapewne nie będzie problemu z tym, żeby znaleźć zatrudnienie w sektorze bankowym, doradztwie inwestycyjnym czy też marketingu, co robiłem wcześniej – zapowiedział.
(Nie)polecamy.
A małżonka za tę rozdzielność majątkową to zapewne do dziś dziękuje niebiosom.
MM




