----- Reklama -----

Tylko w KR24.pl. Taki powinien być nowy prezydent Krakowa

M N
M N

Od wtorku Kraków żyje referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego i rady miasta Krakowa.


----- Partner Działu Kraków -----

Rozmawiamy z jednym z inicjatorów akcji, Janem Hoffmanem.

KR24.pl: – Chcielibyście, żeby duże figury z krakowskiej polityki dołączyły do was?
Jan Hoffman: – Z uwagi na specyfikę referendum każde wsparcie jest nam potrzebne. To referendum najprawdopodobniej rozstrzygnie się zapewne na poziomie frekwencji. Czyli albo zbierzemy najpierw 60 tysięcy podpisów, ale potem musi do głosowania pójść prawie 160 tysięcy osób, a w przypadku Rady Miasta o 20 tysięcy osób więcej. Jeżeli radni będą na tyle wspaniałomyślni, że będą nas wspierać w procesie odwołania Rady Miasta, będę im za to niezwykle wdzięczny.

Czytaj także: Referendum w Krakowie. Co dalej, jeśli prezydent zostałby odwołany?

Chciałem zapytać pana o osobiste odczucia. Czy był taki moment, w którym stwierdził pan, że teraz już prezydent przesadził, musimy spróbować zrobić to referendum?
– Czysto z mojej perspektywy szokiem była ta sprawa UTC, czyli spółki prezydenta. To było w zeszłym roku, ale to zburzyło mój obraz prezydenta Miszalskiego. Odkryłem tę sprawę, a potem dostałem zaskakującą dla mnie odpowiedź w trybie dostępu do informacji publicznej. Wcześniej myślałem, że prezydent jest po prostu niedojrzały, jak oglądałem te tworzone przez niego filmy. A niedojrzałość ma to do siebie, że nawet w późnym wieku, można jakoś nad nią pracować. A przy tej sprawie już przestałem wierzyć w dobre intencje pana prezydenta, takie ogólne. A wszystkie opisane przeze mnie sprawy tworzą obraz beznadziei, braku perspektyw, braku wiary, że ten trener pociągnie tą reprezentację. Tak jest w piłce nożnej, gdy czujemy już, że z tego chleba pieca nie będzie.

Już pan raz z prezydentem wygrał. W 2024 poprosił pan o informacje dotyczące realizacji obietnic wyborczych Miszalskiego. Informacji nie udzielono, bowiem miejscy urzędnicy stwierdzili, że w kampanii ich szef działał jako „osoba fizyczna, a teraz jest „organem administracji publicznej” i nie da się tych dwóch rzeczy skorelować. Sąd miał inne zdanie.
– Ta odpowiedź prezydenta była kuriozalna. Co ciekawe, pan prezydent potem zasłaniał się opiniami prawnymi. Moim zdaniem kwestia od strony prawnej była jednoznaczna. Nie chciałem wtedy tego mówić, ale to było jednoznaczne od strony prawnej i wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w żaden sposób mnie nie zaskoczył. Ale ja miałem takie poczucie, że w pewnym sensie robię panu prezydentowi prezent wówczas, bo to było kilka miesięcy po wyborach. I wówczas zwrócenie panu prezydentowi uwagi na to, że nierealizowane obietnice to jest coś, co będziemy jako mieszkańcy traktować na serio. To była szansa dla pana prezydenta, żeby skorygować w tym zakresie kurs. Tymczasem minął ponad rok i niewiele się wydarzało w zakresie obietnic. Szkoda, zwłaszcza, że niektóre z tych obietnic wcale nie są takie kosztowne. Niektóre z nich wymagałyby tylko wezwania dyrektorów urzędu i wydania polecenia: zrób to. Przygotuj plan wdrożenia.

Czytaj także: Referendum w Krakowie nabiera tempa. Pierwszego dnia zebrano 5 tysięcy podpisów. Dołączają kolejni politycy

Czy coś w ostatnich decyzjach prezydenta się panu podobało?
– Tak, bardzo podziwiam wtorkową decyzję pana prezydenta od strony strategicznej, żeby zwołać briefing na godzinę dwunastą i przetrzymać mnie pół godziny na chłodzie. Dziękuję, panie prezydencie.

Znacie się z prezydentem. Czy wy się trochę lubicie, czy nie ma tam żadnej chemii?
– Ja całkowicie oddzielam kwestie prywatne od kwestii publicznej.

A kogo by pan widział w charakterze nowego prezydenta? Nie mówię o nazwisku, a o charakterystyce kandydata.
– Człowiek umiarkowany, człowiek racjonalny, człowiek – merytokrata. Przede wszystkim merytokrata jednak, czyli człowiek stawiający na dobór kadr merytorycznych. To jest fundament w ogóle, bo tak naprawdę prezydent jest zajętym człowiekiem, żyjącym pod wpływem dużego stresu. Najważniejsze decyzje podejmuje na początku. Jeśli wtedy otoczy się właściwymi ludźmi, dobierze sobie odpowiednich pracowników, to potem już ten okręt płynie bez względu czasami nawet na to, co robi kapitan, bo są inne oficerowie na pokładzie. Jeżeli dobierze sobie złych, to okręt tonie.

Mateusz Miga

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *