Na co dzień szlifują swoje umiejętności w szkołach muzycznych, ćwicząc dzieła Beethovena, Mozarta czy Vivaldiego. Gdy jednak nadarza się okazja, aby wybrać swój własny repertuar, najchętniej sięgają po utwory znane z japońskich animacji. Ao no Kutsu, zespół złożony z młodych artystów z Krakowa, wystąpił ostatnio w towarzystwie profesjonalnych muzyków na scenie Nowohuckiego Centrum Kultury w ramach koncertu Anime Symphony Kameralnie. Jak podkreślają osoby zaangażowane w projekt, to dopiero początek ambitnych planów na dalszy rozwój tej lokalnej inicjatywy.
„Yumegakanau”, czyli marzenia się spełniają
Jak to się stało, że w Krakowie zaczęła wybrzmiewać muzyka z Naruto, Dragon Balla czy Pokemonów? Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba cofnąć się do 2024 roku, kiedy w stolicy Małopolski oficjalnie zarejestrowano Fundację Yumegakanau (nazwa tłumaczona jako „marzenia się spełniają”) – organizację, której misją jest promocja muzyki z japońskich animacji określanych mianem „anime”. Debiutem fundacji na krakowskiej scenie kulturalnej był projekt Anime Symphony polegający na organizacji koncertów łączących muzykę symfoniczną z melodiami charakterystycznymi dla kultowych animacji z Dalekiego Wschodu.
– Wszystko zaczęło się od marzenia głównego organizatora, Wiktora Kulińskiego, który chciał ze sobą połączyć dwie rzeczy, które kocha najbardziej: koncerty oraz anime. Tak właśnie metodą prób i błędów udało się stworzyć projekt, który oficjalnie rozpoczął się w 2024 roku wraz z koncertem w Centrum Kongresowym ICE w Krakowie. Początkowo w naszych planach był tylko koncert symfoniczny, ale po drodze pojawiła się również możliwość wprowadzenia innych formatów, więc postanowiliśmy rozwijać projekt również w tę stronę – opowiadała w rozmowie z naszym portalem Karolina Pawlik, project manager Anime Symphony.
Od samego początku w przedsięwzięcie byli zaangażowani profesjonalni muzycy z Krakowa i nie tylko – w ramach koncertów Anime Symphony występowali m.in. artyści z Chóru Pro Musica Mundi oraz Orkiestry Symfonicznej im. Karola Namysłowskiego w Zamościu, będącej jednocześnie najstarszą orkiestrą symfoniczną w Polsce.

– Bardzo się cieszę, że trafiliśmy na siebie z Wiktorem i że mogłem poświęcić się temu projektowi, który jest dla mnie takim kolejnym dzieckiem, kolejnym wyzwaniem. Na początku był to dla mnie spory szok, bo to jest zupełnie inna estetyka muzyczna, zupełnie inne prowadzenie melodii, zupełnie inna harmonia i do tego zaskakujące współbrzmienia. Jednakże, gdy już zaczęliśmy grać, to nagle poczuliśmy, że tak właśnie ma wyglądać ta muzyka – komentował dla nas Tadeusz Wicherek, Dyrektor Orkiestry Symfonicznej im. Karola Namysłowskiego w Zamościu oraz dyrygent Anime Symphony.
Przez prawie 2 lata krakowski projekt zdążył rozszerzyć swoją działalność nie tylko o występy w innych częściach kraju, ale również poprzez wprowadzenie wspomnianych wcześniej nowych formatów: rockowego i kameralnego. To właśnie z tym drugim związany jest projekt Ao no Kutsu, czyli inicjatywa uczniów krakowskich szkół muzycznych, którzy w ramach Fundacji Yumegakanau postanowili spełniać swoje marzenia o występach na wielkich scenach.
Pasja wychodząca poza szkolne mury
Ao no Kutsu (z japońskiego “niebieskie buty”) to orkiestra kameralna, w którą zaangażowani są uczniowie szkół muzycznych z terenu Krakowa. Zespół zadebiutował w maju 2025 roku na krakowskim festiwalu Magnificon Expo, z kolei w styczniu tego roku młodzi muzycy mieli również okazję wystąpić podczas wydarzenia o nazwie SUGOI zorganizowanego przez Instytut Bliskiego i Dalekiego Wschodu UJ oraz Anime Symphony.
Przełomowym momentem dla projektu był jednak koncert Anime Symphony Kameralnie, który odbył się 30 stycznia w Nowohuckim Centrum Kultury i w ramach którego wykonawcy z Ao no Kutsu zagrali utwory z anime wspólnie z profesjonalnymi muzykami. O znaczeniu tej współpracy opowiedzieli naszej redakcji zaangażowani w inicjatywę uczniowie z Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych im. M. Karłowicza w Krakowie.




– Praca z zespołem kameralnym pozwala na zabawę brzmieniem dźwięku i jego barwą, dzięki czemu można całą tę muzykę przekazać w zupełnie nowy sposób. No i ważną rolę odgrywa też kontakt z muzykami – do każdego można w przerwie podejść, porozmawiać, zapytać o coś. Także to wszystko nadaje występowi taki bardziej personalny wydźwięk – podkreślał perkusista i gitarzysta Tomasz Mielniczek.
– Jak gra duży skład, na przykład orkiestra symfoniczna z 40 muzykami, to wtedy kojarzy się tylko kilka osób. A tutaj uwielbiam to, że faktycznie można porozmawiać z każdym i lepiej się poznać. To jest dla mnie naprawdę piękne, że mam szansę nawiązać tyle ciekawych relacji i zacieśnić te już istniejące – dodała Rita Steczkowska, wiolonczelistka i wokalistka.
Zapytani o to, jak ich pasja do muzyki pochodzącej z japońskiej kultury jest odbierana w środowisku szkolnym, młodzi artyści zwrócili uwagę na znaczenie pomocy od osób, które co prawda nie są obeznane z wykonywanymi przez nich utworami, ale za to z otwartością przyjmują ich entuzjazm i chęć działania.
– Gdyby nie wsparcie od nauczycieli, nie zrobilibyśmy nawet połowy tego, co tutaj gramy. Bo warto pamiętać, że jest to dość niecodzienny gatunek muzyki, a nie każdy jest zaznajomiony w jakimkolwiek stopniu z sztuką japońską. A jednak natrafiliśmy na osoby, które nawet bez wcześniejszej znajomości tej muzyki pomogły nam zrealizować ten projekt – na przykład, gdyby nie pani nauczycielka Marta Ciesielska, nie mielibyśmy ani sal, ani instrumentów, ani możliwości robienia prób – mówił Tomasz.
– Ja bym też chciała zwrócić uwagę, że ta muzyka nie jest czymś, co robimy tak typowo szkolnie, z jakiegoś obowiązku – my zwyczajnie gramy to, co kochamy. Ja sama jestem wiolonczelistką, ale od półtora roku również śpiewam i to właśnie ten projekt pozwolił mi się rozwinąć w tym kierunku. Także myślę, że nauczyciele to doceniają – wtórowała mu Rita.


Muzycy z nowohuckiej szkoły zdradzili nam również, że mimo, iż aranżerem dla Anime Symphony jest kompozytor i pianista Krzysztof Ratajski, tak w repertuarze koncertu kameralnego znalazły się również ich własne aranżacje – były to dwa utwory z anime Neon Genesis Evangelion, które opracował Tomasz Mielniczek.
– Rozpiera mnie duma, gdy słyszę naszą grę – zwłaszcza, że na próbach potrafi być różnie. Czasem nawet dzień przed występem gra nie wychodzi totalnie, a na samym koncercie wszyscy wchodzą we właściwy rytm i czują tę muzykę całym ciałem. A jeszcze jak słyszę, jak zespół wykonuje moje własne aranżacje, to aż serce rośnie – podkreślał muzyk.
Wizja, wiara w siebie i wolność w działaniu
Swoimi wrażeniami z pracy z krakowskimi uczniami podzieliły się z nami również osoby o bogatym doświadczeniu scenicznym, które z Anime Symphony związane są praktycznie od momentu jej powstania. Jedną z nich jest wokalistka Carolin Wønder Mrugała, według której wspólny koncert to świetna okazja do nauki w praktyce.
– Anime Symphony wiele nas nauczyło o organizacji wydarzeń, w szczególności zaś o tym, co jest najważniejsze w występach na żywo. A najważniejsi są muzyka oraz widzowie – te dwa elementy muszą ze sobą współgrać. Jako artysta musisz więc wierzyć w swoją muzyczną wizję, aby widzowie również w nią uwierzyli. Musisz wiedzieć, w jaki sposób chcesz podzielić się z innymi tymi emocjami, które wywołuje u ciebie ta muzyka. Zwłaszcza, że w naszym repertuarze znalazły się utwory łapiące za serce, których głównym motywem jest miłość, ból, rozpacz i cierpienie, ale również radość oraz docenianie małych, codziennych rzeczy – tłumaczyła solistka.
Z innej perspektywy na zaangażowanie młodych muzyków z Krakowa spojrzał dyrygent Tadeusz Wicherek, który docenił ich energię i gotowość do działania, przy czym pragnąłby również przekonać ich do większej wiary we własne możliwości.




– Mnie urzeka ten zapał młodzieży, w szczególności to, że wszystkie przekazywane przeze mnie uwagi są od razu realizowane. Z tego, co widzę, to brakuje im jeszcze takiej wiary w to, że są naprawdę dobrzy, a przecież na co dzień zasuwają różne kaprysy czy koncerty, zaś tutaj są proste nuty i trzeba je tylko pewnie zagrać. Ale myślę, że to przyjdzie z doświadczeniem, a taka współpraca z kolegami-profesjonalistami i dyrygentem, który jest już 40 lat w tym zawodzie, z pewnością im się w tym przyda – podkreślał dyrygent.
O zdobywanie pewności siebie udało nam się również zapytać pomysłodawcę projektu Anime Symphony i prezesa zarządu Fundacji Yumegakanau Wiktora Kulińskiego. Jego zdaniem młodzi artyści potrzebują przede wszystkim swobody w działaniu ze strony dorosłych.
– My musimy po prostu dać młodym przestrzeń i im nie przeszkadzać. Zobaczyłem ze strony krakowskich uczniów profesjonalne podejście do tematu: miałem wrażenie, że pracuję z odpowiedzialnymi i zaangażowanymi ludźmi, a nie z niedoświadczoną młodzieżą. Jako dorośli po prostu obdarzmy ich zaufaniem, a oni stworzą coś wielkiego – komentował Wiktor Kuliński.
Co dalej czeka krakowskich muzyków?
Koncert w Nowej Hucie był pierwszym dłuższym i bardziej rozbudowanym występem Ao no Kutsu przed większą publicznością – jak zapowiadają organizatorzy Anime Symphony, okazji do powtórzenia tego doświadczenia ma być więcej. Istotną rolę tej kwestii będzie odgrywać wsparcie lokalnej społeczności.
– W momencie, gdy ogłosiliśmy koncert i rozpoczęła się sprzedaż biletów, to widać było, że krakowscy fani anime chcą takich koncertów, że takie inicjatywy cieszą się zainteresowaniem. że jest to coś, co ich interesuje, jest to coś, czego brakuje na polu koncertowym. Możemy się tutaj pochwalić partnerstwem Miasta Kraków, które współfinansowało koncert kameralny w Nowohuckim Centrum Kultury. Jesteśmy też lokalnie wspierani przez radnych i osoby zaangażowane w życie kulturalne Krakowa, w szczególności zaś Nowej Huty. Mamy więc nadzieję, że dzięki temu będziemy w stanie dalej rozwijać ten projekt – mówiła project manager Karolina Pawlik.




Obecnie nie ma jeszcze oficjalnych informacji co do kolejnych koncertów w wykonaniu uczniów krakowskich szkół muzycznych, jednakże trwają rozmowy na temat możliwości zorganizowania ich występu również poza stolicą Małopolski.
– Projekt Ao no Kutsu będzie prawdopodobnie bardziej lokalną inicjatywą, rozwijaną na terenie Krakowa. Ale mogę powiedzieć, że są prowadzone rozmowy odnośnie koncertu w Warszawie, także zobaczymy, co z tego wyjdzie. Bardzo nam zależy, aby młodzi muzycy mieli możliwość zagrać również poza Krakowem – dodał organizator Wiktor Kuliński.
Aleksandra Kubas






































