Małopolska zmaga się z kolejnym przypadkiem ptasiej grypy. Wirus pojawił się w gminie Wojnicz, gdzie znaleziono martwe myszołowy. To już trzecia taka sytuacja w regionie w tym roku.
Co się stało?
Służby weterynaryjne potwierdziły obecność wirusa H5N1 w miejscowości Wielka Wieś niedaleko Tarnowa. Ptasia grypa dotarła tam za sprawą dzikich ptaków – myszołowów, które padły w tamtym rejonie. Wojewoda małopolski wydał rozporządzenie, które objęło swoim zasięgiem miasto Tarnów oraz powiaty tarnowski i brzeski.
Co muszą robić hodowcy?
Hodowcy drobiu w tym obszarze mają obowiązek trzymać ptaki wyłącznie w zamkniętych budynkach. Muszą też odizolować je od dzikich ptaków, a paszę, ściółkę i wodę przechowywać w sposób zabezpieczony przed zanieczyszczeniem. Po każdym kontakcie z drobiem trzeba dezynfekować ręce i obuwie. Władze zakazały również organizowania targów, wystaw i konkursów z udziałem ptaków na terenie objętym ograniczeniami.
Nie pierwszy raz w tym roku
Wcześniej wirus pojawił się w Krakowie, gdzie padły nurogęsi i łabędź w okolicach Wawelu. Kolejne przypadki odnotowano w Waksmundzie koło Nowego Targu, gdzie zachorowały łabędzie. Służby weterynaryjne przypominają, że ptasia grypa nie stanowi zagrożenia dla ludzi – jest niebezpieczna przede wszystkim dla ptaków hodowlanych i dzikich.



