----- Reklama -----

Proces biskupa Jeża przyciągnął tłumy. Pojawiła się kobieta, która…

FK
FK

W Tarnowie ruszył bezprecedensowy proces karny. Na ławie oskarżonych zasiadł biskup Andrzej Jeż, ordynariusz diecezji tarnowskiej. To pierwszy taki przypadek w historii polskiego sądownictwa.

Zarzuty prokuratury

Prokuratura Rejonowa w Tarnowie oskarżyła biskupa Jeża o to, że zbyt późno powiadomił policję i prokuraturę o dwóch księżach podejrzanych o pedofilię. Chodzi o przestępstwo, które obowiązuje w polskim prawie od lipca 2017 roku. Od tego momentu każda osoba, która posiada wiarygodną wiedzę o wykorzystywaniu seksualnym dzieci poniżej 15. roku życia, musi niezwłocznie zgłosić to organom ścigania. Za złamanie tego przepisu grozi do trzech lat więzienia.

Dwaj księża, dziesiątki ofiar

Sprawa dotyczy dwóch duchownych z diecezji tarnowskiej. Pierwszy z nich, ksiądz Stanisław P., miał skrzywdzić 95 chłopców. Kościół wymierzył mu najwyższą możliwą karę i wydalił go ze stanu duchownego. Drugi, ksiądz Tomasz K., jest podejrzany o molestowanie trojga małoletnich.

Biskup nie przyznaje się do winy

Andrzej Jeż od początku odrzuca stawiane mu zarzuty. Przed sądem przekonywał, że zawsze działał zgodnie z obowiązującymi procedurami i zgłaszał odpowiednim organom wszystkie przypadki przestępstw, o których wiedział. Dodał, że to właśnie zgłoszenia dokonane przez diecezję doprowadziły do wszczęcia całego postępowania. Na sali sądowej przeprosił wszystkie osoby skrzywdzone przez duchownych.

Tłumy pod sądem

Rozprawa wzbudziła ogromne zainteresowanie. Przed budynkiem pojawili się zarówno mieszkańcy diecezji wspierający biskupa, jak i aktywiści domagający się wypowiedzenia przez Polskę konkordatu. Przyszła też kobieta, która kilkadziesiąt lat temu sama padła ofiarą księdza pedofila z tej diecezji.

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *