Była zastępczyni prezydenta Krakowa stanęła w czwartek przed sądem. Prokuratura oskarża ją o to, że po odejściu z urzędu wykorzystywała znajomości, żeby pomagać firmie swojego syna.
Oskarżona matka i syn
Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia rozpoczął w czwartek rozprawę w głośnej sprawie korupcyjnej z udziałem byłych urzędników miejskich. Na ławie oskarżonych zasiadła Elżbieta K., która przez osiem lat – od 2010 do 2018 roku – pełniła funkcję wiceprezydenta Krakowa. Razem z nią przed sądem stanęły cztery inne osoby, w tym jej syn Sebastian Ch.
Co zarzuca prokuratura
Prokuratura Regionalna w Krakowie twierdzi, że Elżbieta K. po odwołaniu ze stanowiska nie zrezygnowała z wpływów w magistracie. Według śledczych nakłaniała urzędników do faworyzowania firmy swojego syna – Biura Rozwoju Krakowa. Miała też przekazywać spółce poufne informacje służbowe, które dawały jej przewagę nad konkurencją przy zdobywaniu zleceń.
Korupcja i przecieki z urzędu
Wśród oskarżonych znalazły się też dwie byłe dyrektorki z Urzędu Miasta Krakowa. Obu zarzucono ujawnianie dokumentów i dostosowywanie urzędowych opinii do oczekiwań firmy BRK. Osobny wątek dotyczy Rafała K. – byłego dyrektora Wydziału Rozwoju, który miał przyjąć obietnicę lukratywnej posady w zamian za przysługi.
Co grozi oskarżonym
Elżbieta K. i dwie byłe urzędniczki mogą trafić do więzienia na maksymalnie 10 lat. Synowi byłej wiceprezydent oraz Rafałowi K. grozi do 8 lat pozbawienia wolności. Żaden z oskarżonych nie przyznał się do winy na etapie śledztwa.



