Doktor ekonomii Karol Wałachowski zauważył na Twitterze drastyczną różnicę: Kraków z 6,5 mln noclegów nie zarobił ani złotówki z opłaty turystycznej, podczas gdy Amsterdam z 22,9 mln noclegów zgarnął 245 mln euro. To pokazuje, jak Polska marnuje potencjał dochodowy z turystyki.
Amsterdam zarabia ogromne pieniądze
Amsterdam ma najwyższy podatek turystyczny w Europie – 12,5% wartości rezerwacji plus 4 euro za noc. W 2024 roku wpływy z tej opłaty wyniosły aż 286 mln euro, czyli około 1,2 mld złotych. Przeciętny turysta płaci średnio 18,45 euro dziennie (78 zł), a za tygodniowy pobyt to dodatkowe 130 euro (552 zł).
Czytaj także: Trzy osoby spłonęły w samochodzie! Strażacy byli przerażeni
Co najważniejsze – wysokie opłaty nie odstraszają turystów. W 2024 roku w Amsterdamie odnotowano rekordowe 22,9 mln noclegów, a prognozy na 2025 mówią o przekroczeniu 24 milionów. Badania pokazują, że dopiero potrojenie obecnej stawki mogłoby wpłynąć na zmniejszenie liczby odwiedzających.
Barcelona podwaja stawki co roku
Barcelona wprowadza najagresywniejszą politykę podwyżek w Europie. Od października 2024 roku miejski podatek wynosi już 4 euro za noc, ale to nie koniec. Opłata będzie rosła o 1 euro rocznie, aż osiągnie 8 euro za noc w 2029 roku.
Do tego dochodzi regionalny podatek IEET – od 2 euro w hostelach do 7 euro w hotelach 5-gwiazdkowych. W 2029 roku turyści zapłacą od 10 do nawet 15 euro samych podatków za noc. W praktyce oznacza to nawet 60 zł dziennie dodatkowych kosztów.
Inne europejskie miasta również korzystają
Grecja wprowadza zróżnicowany system: od 2 euro za noc w hotelach 1-2 gwiazdkowych do 15 euro w pięciogwiazdkowych. Od lipca 2025 roku pasażerowie statków wycieczkowych płacą dodatkowo 5 euro za zejście na ląd, a na Mykonos i Santorini aż 20 euro.
Paryż od stycznia 2024 roku podniosł podatek o 200% – za noc w dobrym hotelu to ponad 11 euro. Wenecja pobiera 5-10 euro od turystów jednodniowych. Rzym wprowadził opłatę około 6 euro za noc.
Kraków mógłby zarobić dziesiątki milionów
Kraków notuje rocznie około 6,5 mln noclegów, a obecnie nie pobiera żadnej opłaty turystycznej. Gdyby wprowadzono podatek na poziomie 5 zł za noc (jak proponuje ministerstwo), miasto zarobiłby około 32,5 mln zł rocznie.
Radni miejscy już przygotowali rezolucję do rządu o umożliwienie wprowadzenia opłaty turystycznej. Łukasz Gibała w swoim programie proponuje 10 zł za dobę, co dałoby około 65 mln zł rocznych wpływów.
Polska traci na braku regulacji
W Polsce nie ma obecnie przepisów umożliwiających pobieranie opłaty turystycznej niezależnej od warunków klimatycznych. Kraków pobierał opłatę miejscową w latach 2004-2015, ale utracił to prawo po zmianie przepisów dotyczących ochrony środowiska.
Maksymalna stawka opłaty miejscowej w Polsce to zaledwie 3,22 zł, podczas gdy większość europejskich miast pobiera kilkukrotnie wyższe opłaty. To oznacza, że polskie miasta są w znacznej mierze finansowane przez mieszkańców, a nie turystów, którzy korzystają z infrastruktury.
Argumenty za wprowadzeniem opłaty
Dynamiczny rozwój turystyki wiąże się z licznymi kosztami: negatywny wpływ na środowisko, zwiększona produkcja odpadów, przeciążenie infrastruktury miejskiej. W samym 2024 roku do Włoch przyjechało 2,4 mln turystów z Polski, co przy średniej opłacie 10 euro przełożyło się na ponad 20 mln euro wpływów.
Środki z opłaty turystycznej można przeznaczyć na: konserwację zabytków, promocję miasta, utrzymanie terenów zielonych, gospodarkę odpadami oraz poprawę bezpieczeństwa. W projekcie krakowskim przewidziano zwolnienia dla dzieci do 18 lat oraz osób niepełnosprawnych.
Czy Kraków powinien wprowadzić opłatę?
Chcąc nie chcąc, przykład Amsterdamu pokazuje, że wysokie opłaty nie odstraszają turystów. 22,9 mln noclegów i 286 mln euro wpływów to dowód, że turyści są skłonni płacić za jakość.
Kraków z 6,5 mln noclegów rocznie marnuje ogromny potencjał dochodowy. Nawet przy umiarkowanej stawce 10 zł za noc miasto mogłoby zarobić 65 mln zł rocznie – pieniądze, które można przeznaczyć na poprawę jakości życia mieszkańców i utrzymanie zabytków.
I nic dziwnego, że coraz więcej europejskich miast wprowadza takie opłaty. To nie tylko źródło dochodów, ale też narzędzie zarządzania ruchem turystycznym. Polska powinna jak najszybciej zmienić przepisy i dać samorządom możliwość decydowania o opłacie turystycznej.