Wytoczyli armatę! Przeciwnicy Aleksandra Miszalskiego pokazali w czwartek film na którym prezydent – w mocno rozrywkowym nastroju – jeździ w jednej z krakowskich knajp na mopie. Oto prezydent naprawdę blisko ludzi!
Walnęło w czwartek, z samego rana. Dziennikarz „Republiki”, Janusz Życzkowski wrzucił na Twittera filmik.
„Zajmuję się referendum w Krakowie. Odzywają się ludzie. Dostałem taki film. Po tańcu na dachu, teraz pan Aleksander z mopem w knajpie. Godna podziwu konsekwencja” – napisał przy nagraniu.
Miszalski z mopem
Na krótkim klipie zobaczyliśmy prezydenta Krakowa, Aleksandra Miszalskiego, który myje mopem podłogę w jednym z krakowskich pubów. Nastrój jest imprezowo-zmęczeniowy. To raczej wczesne godziny poranne niż późne wieczorne. Wszyscy są już zmęczeni, ale posprzątać trzeba.
Prezydent został zapytany o nagranie po czwartkowej konferencji prasowej. Jedna z dziennikarek chciała pokazać mu film. Prezydent nie chciał się odnieść, ani zobaczyć nagrania.
– Rozumiem, że jeśli chodzi o nagranie zrobione w prywatnym czasie, to chyba nie jest rolą prezydenta komentować, czy to dobrze, czy nie? Uważam, że wykorzystywanie spraw prywatnych do walki politycznej nie jest w porządku – powiedział prezydent.
Początek brudnej kampanii?
Media podeszły do nagrania ostrożnie (co ciekawe, filmu na swoim portalu nie umieściła także „Republika”). Rano, podczas kolegium, zastanawialiśmy się, co z tym zrobić. Najpierw postanowiliśmy poczekać, potem już zupełnie odpuścić temat.
Lubimy walkę polityczną, walkę na argumenty, ale nie przepadamy za ciosami prosto w jaja. Wtedy robi się niesmacznie, a po trybunach niesie się jedynie pomruk niezadowolenia.
Poza tym, a być może to było najważniejsze, każdy z nas (czy tam niemal każdy) mógł odwinąć sobie taśmę w głowie i zobaczyć siebie samego w podobnej sytuacji. Są momenty, gdy po prostu trzeba odpiąć wrotki, bo inaczej można zwariować. Choć inna sprawa, że nikt z nas nigdy nie był prezydentem Krakowa, a niektórzy to nawet we własnym domu niewiele mają do powiedzenia. To jednak zaskakujące, że prezydent Krakowa znajduje czas, by aż tak dobrze się zabawić.
Tylko tyle na niego mają? Czy to dopiero początek? Nie raz, nie dwa słyszeliśmy na mieście, że Miszalski lubi zabalować. I w końcu wpadł. Co będzie dalej? Amunicja wyczerpana czy to dopiero zapowiedź brudnej kampanii? Jeśli tak, to wkrótce zapewne dowiemy się sporo ciekawego o jednych i drugich.
MM
Teksty w dziale publicystyka są subiektywną formą literacką wyrażającą zdanie autora, które nie musi pokrywać się ze zdaniem redakcji.




