Dramatyczne chwile przeżyli rodzice małej Milenki, która zaledwie kilkanaście godzin po narodzinach doznała poważnych obrażeń głowy w krakowskim szpitalu Ujastek. Dziewczynka wypadła z wózka transportowego. Według ustaleń opisywanych przez media dokumentacja zdarzenia nie odzwierciedlała jego rzeczywistego przebiegu. Rodzice zarzucali placówce brak szczerości, a sprawą zajęły się prokuratura i Rzecznik Praw Pacjenta. Jak poinformował „Super Express” 16 października 2026 roku, postępowanie prokuratorskie zostało zawieszone z powodu braku opinii biegłych.
Kraków. Wypadek noworodka kilkanaście godzin po porodzie
Milenka urodziła się 26 lutego 2025 roku w Szpitalu Położniczo-Ginekologicznym Ujastek w Krakowie. Pierwsze godziny życia dziewczynki miały być dla jej rodziców czasem radości. Sytuacja zmieniła się dramatycznie, gdy noworodek został przewieziony na szpitalnym wózku transportowym. Według ustaleń śledczych dziecko wypadło z wózka i uderzyło głową o podłogę. Dziewczynka doznała złamania kości ciemieniowej czaszki z przemieszczeniem oraz krwotoku nadtwardówkowego.
O sprawie zrobiło się głośno w czerwcu 2025 roku. Rodzice podnosili, że początkowo nie otrzymali rzetelnych informacji o tym, co wydarzyło się z ich córką. Szczególne wątpliwości wzbudziły rozbieżności między pierwszymi wyjaśnieniami a ustaleniami wynikającymi z nagrania monitoringu.
„Szpital nie był z nami szczery”. Rodzice domagali się wyjaśnień
Według relacji opublikowanej dokumentacji znalazła się informacja, że dziecko zostało złapane podczas upadku. Nagranie monitoringu miało jednak pokazywać, że Milenka upadła na podłogę. Rodzice nie ukrywali rozgoryczenia. Matka dziewczynki w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” powiedziała:
„Wypadek mógł przytrafić się każdemu, ale szpital nie był z nami szczery”.
Dla rodziny problemem był nie tylko sam wypadek, lecz także sposób przekazywania informacji o stanie dziecka i przebiegu zdarzenia. Rodzice zgłosili sprawę organom ścigania, a prokuratura rozpoczęła postępowanie. Śledczy mieli ustalić, czy do upadku doszło wskutek błędu człowieka, niesprawności sprzętu, czy też innych okoliczności. Na obecnym etapie nie ma prawomocnego rozstrzygnięcia przesądzającego odpowiedzialność konkretnych osób.
Śledztwo zawieszone. Prokuratura czeka na opinię biegłych
Najnowsze informacje w sprawie opublikował „Super Express” 16 października 2026 roku. Z ustaleń gazety wynika, że postępowanie zostało zawieszone, ponieważ nie wpłynęła jeszcze kompleksowa opinia biegłych.
Prokurator Tomasz Waszczuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie, przekazał „Super Expressowi”:
„Sprawa została zawieszona, ponieważ powołaliśmy biegłych, którzy mieli wydać kompleksową opinię w celu ustalenia poprawności postępowania personelu oraz wyposażenia szpitala. Do tej pory ta opinia nie nadeszła, nadal na nią czekamy”.
Ekspertyza ma pomóc ocenić postępowanie personelu oraz stan wyposażenia placówki. Bez niej nie można ostatecznie wyjaśnić wszystkich okoliczności wypadku. Zawieszenie postępowania nie oznacza zakończenia sprawy ani rozstrzygnięcia o braku odpowiedzialności. Kluczowe pozostaje uzyskanie opinii specjalistów i podjęcie dalszych czynności przez śledczych.
Sprawę bada również Rzecznik Praw Pacjenta
W sprawę zaangażował się także Rzecznik Praw Pacjenta. Jak informowały media, analizie podlegają również kwestie związane z opieką medyczną nad matką Milenki podczas porodu. Dziewczynka przyszła na świat przez cesarskie cięcie. Wątpliwości dotyczące decyzji medycznych podejmowanych w związku z porodem matki były odrębnym wątkiem badanym przez rzecznika.
Na tym etapie najważniejsze pozostaje ustalenie, czy podczas opieki nad matką i dzieckiem doszło do nieprawidłowości, a jeśli tak, to jaki miały one charakter.
Szpital Ujastek wydał oświadczenie
W czerwcu 2025 roku placówka opublikowała oświadczenie dotyczące zdarzenia. Szpital poinformował w nim, że ze względu na prowadzone postępowanie prokuratorskie nie może przekazywać szczegółowych informacji. Jednocześnie zapewnił, że zastosowano niezbędne procedury medyczne mające na celu zabezpieczenie zdrowia dziecka. W komunikacie placówka podkreśliła również, że zależy jej na pełnym wyjaśnieniu sprawy i że współpracuje z prokuraturą.
To stanowisko szpitala pozostaje istotnym elementem sprawy, w której trzeba rozdzielić ustalone okoliczności wypadku od zarzutów dotyczących późniejszego postępowania personelu.
Rodzina nadal czeka na odpowiedzi
Sprawa Milenki pokazuje, jak poważne konsekwencje może mieć wypadek z udziałem noworodka oraz jak istotne jest rzetelne informowanie rodziców o zdarzeniach dotyczących zdrowia ich dziecka. Dla rodziny kluczowe jest wyjaśnienie, dlaczego doszło do upadku, czy można było mu zapobiec i czy po zdarzeniu prawidłowo przekazano informacje o jego przebiegu.
Na odpowiedzi trzeba jednak poczekać. Prokuratura nadal oczekuje na opinię biegłych. Dopiero dalsze ustalenia pozwolą ocenić odpowiedzialność za zdarzenie.

