Kapitan Karol Cierpica z 6. Brygady Powietrznodesantowa im. gen. bryg. Stanisława Sosabowskiego wziął udział w ceremonii w Białym Domu, podczas której prezydent Donald Trump pośmiertnie odznaczył Medalem Honoru amerykańskiego żołnierza, który 13 lat temu uratował mu życie w Afganistanie.
Trump wywołał Polaka przed tłum
Podczas uroczystości w Białym Domu prezydent Stanów Zjednoczonych nagle zwrócił się do zebranych gości. „Karol, gdzie jesteś? Czy chciałbyś tu podejść, proszę?” – zapytał Trump. Kiedy oficer podszedł do prezydenta, ten uścisnął mu dłoń i powiedział krótko: „Dziękuję, Karol”.
„To część mojej misji”
Cierpica zabrał głos przed zebranymi. Mówił, że ceremonia ma dla niego wyjątkowe znaczenie. „Chodzi tutaj o wyjątkowy zaszczyt. Jest to również moje zobowiązanie. To część mojej misji, która rozpoczęła się trzynaście lat temu” – powiedział kapitan.
Odniósł się też bezpośrednio do rodziców poległego żołnierza, którzy odebrali medal w imieniu syna. „Dzisiaj moje zobowiązanie, a także mój największy dar, polega na tym, żeby kultywować pamięć prawdziwego, heroicznego aktu odwagi, którego byłem świadkiem, wykonanego przez waszego ukochanego syna Michaela” – mówił.
Przyznał, że emocje go przytłaczają. „Wybaczcie mi, proszę, jeżeli moje słowa nie do końca oddają to, co naprawdę dzisiaj czuję. Ale czasami słowa nie są wystarczające” – dodał.
Żołnierz, który zakrył go własnym ciałem
Sierżant Michael Ollis zginął 28 sierpnia 2013 roku podczas ataku na bazę operacyjną w afgańskiej prowincji Ghazni. Kiedy Cierpica został ranny i nie mógł się poruszać, Ollis zakrył go własnym ciałem. Następnie ruszył w stronę zamachowca, który zdetonował ładunek wybuchowy. Amerykanin miał wtedy 24 lata.
Na ceremonii w Białym Domu pojawił się wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.




