----- Reklama -----

Krakowski biznesmen musi szukać klubu na Mazowszu. Zmarnowana szansa dla krakowskiej piłki? [OPINIA]

FK
FK

Marek Koźmiński często jest sprowadzany do roli byłego piłkarza Wisły. To wygodne, ale dziś kompletnie nieaktualne. Od lat jest współwłaścicielem KG Group, jednego z największych krakowskich deweloperów. W 10 lat firma wybudowała i sprzedała ponad 2100 mieszkań w Krakowie, Warszawie i Wrocławiu, postawiła 12 parków handlowych o łącznej powierzchni ponad 80 tysięcy metrów kwadratowych, zrealizowała duży kompleks biurowo hotelowy i doprowadziła do otwarcia Designer Outlet Kraków w geograficznym centrum miasta. To nie jest były piłkarz z jedną kamienicą na wynajem. To menedżer, który realnie uczestniczy w rynku miliardowych inwestycji.

Koźmiński sam mówił, że KG Group z małej, rodzinnej firmy stało się rozpoznawalną marką na rynku mieszkaniowym, handlowym i biurowym i że dopiero się rozpędza. Do tego dochodzi doświadczenie stricte piłkarskie. W przeszłości był właścicielem Górnika Zabrze, a więc zna klub od środka nie tylko z szatni, ale i z gabinetów. Dziś jest w wieku, w którym nie musi już niczego udowadniać, ale ma pieniądze, kontakty i wciąż ciągnie go do futbolu.

Ta było widać mocno w ostatnich miesiącach. Najpierw przez Zagłębie Sosnowiec. Firma Koźmińskiego stanęła do przetargu na zakup większościowego pakietu akcji drugoligowego klubu, ale po kilku miesiącach wycofała się z gry. W oświadczeniu były reprezentant Polski napisał, że zdecydował o rezygnacji ze starań po tym, jak obserwował nerwowe wpisy prezydenta Sosnowca po porażce z Resovią i uznał, że nie widzi przestrzeni do przeprowadzenia koniecznej rewolucji. Nie obraził się na piłkę. Uznał, że nie ma sensu wchodzić tam, gdzie lokalna polityka chce mieć klub tylko na własnych zasadach.

Chwilę później wrócił temat Wisły Płock. TVP Sport podało, że spółka powiązana z Koźmińskim i Cezarym Kucharskim złożyła miastu propozycję przejęcia klubu. Ofertę przyjęto do dalszych rozmów, a z doniesień wynika, że Fautores Group, w której głównymi udziałowcami są właśnie Koźmiński i Kucharski, ma docelowo zostać większościowym właścicielem Nafciarzy. Transakcja ma zostać domknięta do lata 2026 roku. Wisła zyska prywatny kapitał i know how piłkarskie, a samorząd odciążony zostanie z odpowiedzialności finansowej za klub.

I teraz spójrzmy na Kraków. Garbarnia Kraków, były mistrz Polski, w 2024 roku wycofała się z trzeciej ligi, bo nowe władze klubu stwierdziły wprost, że nie mają gwarancji finansowych na cały sezon. Dziś pierwsza drużyna zaczyna od piątej ligi, a nad klubem wisi sprawa deweloperska przy ulicy Rydlówka. Poprzedni zarząd podpisał umowę z inwestorem, miasto zaskarżyło zmianę przeznaczenia gruntów, a jeśli nie dojdzie do porozumienia, Garbarnia będzie musiała oddać 27 milionów złotych, zabezpieczonych całym majątkiem wartym nawet 70–100 milionów.

Hutnik Kraków sportowo potrafił być liderem drugiej ligi, ale organizacyjnie co chwilę balansuje na linie. Miesięczny fundusz płacowy na poziomie około 50 tysięcy złotych, odejście kluczowego sponsora i właściciela w jednej osobie, firmy Cognor, informacje o tym, że część piłkarzy dostała wolną rękę w szukaniu klubów. Prezes uspokaja i zapewnia, że upadku nie będzie, ale sam fakt, że wszystko zależy od decyzji jednej przemysłowej spółki, dobrze pokazuje, jak krucha jest ta konstrukcja. A przecież Koźmiński jest wychowankiem klubu z Nowej Huty…

Na drugim biegunie jest Cracovia. Po śmierci Janusza Filipiaka i zmianach właścicielskich w Comarchu klub trafił w ręce Roberta Platka, amerykańskiego miliardera, który wcześniej nie bez problemów rządził w Spezii Calcio i Casa Pia. Przekazanie Pasów w ręce człowieka, którego majątek liczony jest w miliardach dolarów brzmi jak wymarzony scenariusz, z drugiej od miesięcy słychać, że właściciel pozostaje w cieniu, a komunikacja z kibicami praktycznie nie istnieje.

Wisła Kraków poszła w zupełnie inną stronę. Akcjonariat rozproszony, klub ratowany przez lokalnych przedsiębiorców, a do tego mniejszościowy pakiet 5 procent trafił w ręce Petera Moore’a, byłego prezesa Liverpoolu, człowieka z życiorysem w EA Sports, Xboxie czy Reeboku.

Garbarnia ma problem, bo bez inwestora może nie unieść długów. Hutnik ma problem, bo jest całkowicie uzależniony od jednego właściciela. Wisła i Cracovia żyją z zagranicznym kapitałem, który w każdej chwili może się odwrócić albo po prostu zmienić priorytety. I w tym wszystkim Kraków ma swojego człowieka, krakowianina, który zna piłkę, zna biznes, ma spółkę budującą mieszkania, parki handlowe, biurowce i outlety, a szuka klubu w Sosnowcu czy w Płocku.

To jest najsmutniejsza puenta tej historii. Nie to, że Koźmiński chce jeszcze coś udowodnić w piłce, bo to oczywiste. Chodzi o to, że w czasach, gdy Garbarnia ma na plecach 27 milionów długu, Hutnik liczy każdą złotówkę, a Wisła i Cracovia oddają stery inwestorom z zewnątrz, Kraków nie potrafi lub nie chce usiąść do stołu z człowiekiem, który realnie mógłby zostać twarzą jednego z klubów. Jeśli Wisła Płock do końca czerwca faktycznie przejdzie w ręce Koźmińskiego, może się okazać, że kolejny raz to inne miasto lepiej wykorzystało potencjał krakowianina niż sam Kraków.

FK

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *