Krakowski Sąd Apelacyjny rozpoczął rozpatrywanie apelacji w jednym z największych procesów kryminalnych w historii polskiego kibicowania. Na ławie oskarżonych zasiadło 46 mężczyzn związanych z grupą Psycho Fans, którym postawiono zarzuty między innymi zabójstwa, rozbojów i handlu narkotykami.
Gang, który przemoc traktował jak cel
Psycho Fans to pseudokibice Ruchu Chorzów, którzy działali jako zorganizowana grupa przestępcza o hierarchicznej strukturze. Prokuratura podkreśla, że gang wyróżniał się na tle innych grup tym, że przemoc nie była dla jego członków tylko narzędziem do osiągania korzyści, ale celem samym w sobie. W trakcie napadów używali kijów bejsbolowych i maczet. Uczestniczyli w ustawkach, włamywali się na stadiony rywali, pobierali haracze i handlowali narkotykami na dużą skalę.
Wyroki z Katowic zakwestionowane przez obie strony
Sąd Okręgowy w Katowicach wydał wyrok w czerwcu 2023 roku po procesie trwającym od 2019 roku. Skazał niemal wszystkich spośród blisko 50 oskarżonych. Najsurowsze kary – po 15 lat więzienia – otrzymali lider grupy o pseudonimie Lucky oraz Daniel U. ps. Dzidek, skazany za usiłowanie zabójstwa przy użyciu maczet. Szef gangu o pseudonimie Maślak usłyszał wyrok 12 lat pozbawienia wolności. Kajetan B. ps. Kajo dostał 11 lat za pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Najmniej dostał oskarżony skazany na rok więzienia w zawieszeniu.
Zarówno obrona, jak i prokuratura zaskarżyli ten wyrok. Adwokaci domagają się uniewinnienia swoich klientów i kwestionują wiarygodność skruszonych członków grupy, którzy zeznawali przeciwko kolegom. Prokuratura twierdzi natomiast, że kary są zbyt niskie, i domaga się surowszego potraktowania między innymi Kajetana B., którego chce widzieć skazanego za zabójstwo, a nie tylko pobicie ze skutkiem śmiertelnym.
Kraków zamiast Katowic
Sprawa trafiła do krakowskiego sądu z powodów proceduralnych. Sąd Apelacyjny w Katowicach zwrócił się do Sądu Najwyższego o przekazanie akt innemu sądowi po tym, jak ze sprawy wyłączono niemal wszystkich sędziów wydziału karnego. Sąd Najwyższy przychylił się do tego wniosku. Przeniesienie do Krakowa miało zagwarantować bezstronność postępowania.
Samo rozpoczęcie procesu apelacyjnego też nie obyło się bez komplikacji. Pierwsza wyznaczona rozprawa w marcu nie doszła do skutku, bo prokurator prowadzący sprawę utknął na lotnisku w Hongkongu, a jeden z obrońców nie mógł wrócić ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.




