Szef MSZ Radosław Sikorski powiedział w sobotę w Krakowie, że o stałej amerykańskiej bazie w Polsce musi teraz zadbać prezydent Karol Nawrocki. Według wicepremiera rząd wykonał już swoją część pracy.
Co powiedział Sikorski w Krakowie
Minister przyjechał do miasta, by poprzeć Monikę Piątkowską, kandydatkę KO i PSL na prezydenta Krakowa. Dziennikarze zapytali go o słowa Marcina Przydacza z Biura Polityki Międzynarodowej, który uważa, że Biały Dom dał już zielone światło dla bazy, ale decyzję muszą jeszcze wdrożyć Pentagon i MON. Sikorski uznał, że to prezydent ma tu „główne, a w zasadzie jedyne zadanie państwowe”. Ma wykorzystać swoje relacje z Donaldem Trumpem, żeby sprawę domknąć.
Co zrobił rząd
Według szefa MSZ Rada Ministrów przyjęła uchwałę, w której zapowiedziała stronie amerykańskiej, że Polska przyjmie bazę i za nią zapłaci. Uchwała upoważnia ministra obrony do działań na rzecz utworzenia stałej bazy. Sikorski przypomniał też o Redzikowie. Amerykańska baza obrony przeciwrakietowej została tam otwarta w 2024 roku za rządu Donalda Tuska.
Druga baza i obawy o redukcję wojsk
Polska chce kolejnej instalacji, tym razem dla wojsk lądowych. „Życzymy sobie drugiej bazy” – mówił Sikorski i dodał, że komisje analizowały już możliwe lokalizacje. Minister liczy, że nawet jeśli USA zmniejszą liczbę żołnierzy w Europie, wzmocnią obecność tam, „gdzie jest prawdziwe zagrożenie”.
Na jakim etapie jest sprawa
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że Waszyngton odpowiedział na polski list z 29 maja i że obie strony zgodziły się na szczegółową analizę. Wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka mówiła, że decyzja zapadnie raczej po zakończeniu amerykańskiego przeglądu sił w Europie, czyli pod koniec roku. Dodała, że istnieje już krótka lista potencjalnych lokalizacji, a ostatnie słowo należy do Trumpa.
Czym stała baza różni się od obecnej?
Dziś amerykańscy żołnierze w Polsce służą rotacyjnie, a infrastruktura pozostaje własnością Polski. Stali są nieliczni, według danych z końca marca było ich 382, głównie w Poznaniu. Eksperci studzą emocje. Prof. Dariusz Kozerawski zauważa, że budowa takiej infrastruktury to proces wieloletni i kosztowny, a na razie mamy głównie deklaracje polityków.



