W nocy z wtorku na środę przeciwnicy Strefy Czystego Transportu w Krakowie pobili własny rekord. Zniknęło lub zostało zniszczonych ponad trzydzieści znaków drogowych informujących o wjeździe do SCT.
Nie pierwsza taka noc
Blade Runners SCT Kraków działają od ponad roku. Przez ostatnie tygodnie było o nich ciszej, bo uwaga opinii publicznej skupiła się na referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Ale protesty nie ustały. Każdej nocy miasto traciło kolejne oznaczenia strefy. Wczorajsza noc była jednak wyjątkowa.
Ponad 30 znaków w jedną noc
Blade Runners poinformowali, że mają potwierdzenie uszkodzenia, usunięcia lub „upiększenia” ponad trzydziestu znaków przy wjazdach do SCT. Galeria zdjęć pojawiła się na ich profilu w mediach społecznościowych. Zdjęcia pokazują znaki pomazane farbą, wykręcone lub całkowicie zdemontowane.
Co dalej z SCT
Kraków nie ma na razie skutecznej odpowiedzi na działania Blade Runners. Miasto wymienia zniszczone znaki, ale tempo wandalizmu przewyższa tempo napraw. Miszalski zapowiedział, że strefa stanie się mniej restrykcyjna, ale na razie szczegółów co do jego działań brak.




