Stanisław Kracik, który przez pięć miesięcy kierował Krakowem, pożegnał się z urzędem życzeniami dla swojego następcy. Podczas ślubowania Łukasza Gibały powiedział, że zmiana ma sens tylko wtedy, gdy niesie nadzieję, i że od nowego prezydenta zależy, czy mieszkańcy będą zadowoleni.
Ślubowanie Gibały w krakowskim magistracie
Łukasz Gibała złożył ślubowanie we wtorek 20 października na 62. uroczystej sesji Rady Miasta Krakowa i formalnie objął urząd prezydenta. Sesję zwołano specjalnie na wieczór, by nie robić tego na zwykłej, środowej sesji rady. Na sali byli parlamentarzyści, wojewoda, radni, rektorzy i trzej byli prezydenci Krakowa, w tym Aleksander Miszalski, którego mieszkańcy odwołali w majowym referendum.
Gibała wygrał drugą turę przedterminowych wyborów z wynikiem 62,12 proc., a Monika Piątkowska, popierana przez KO i PSL, zdobyła 37,88 proc. Frekwencja wyniosła 44,27 proc. Głosowanie odbyło się 11 października.
Kracik: zmiana niesie nadzieję i obawy
Do czasu ślubowania miastem zarządzał Stanisław Kracik, wcześniej zastępca odwołanego prezydenta. W swoim wystąpieniu zwrócił się do zebranych i podkreślił, że wszyscy życzą Krakowowi dobrze, choć mogą to dobro rozumieć inaczej.
„Każda zmiana wtedy jest zmianą, kiedy niesie coś nowego, kiedy niesie nadzieję i obawy, inaczej nie byłaby zmianą” – mówił Kracik.
Następcy życzył, by wyborcy, którzy czekają na zmiany, mogli ich doczekać. „Życzę, żeby ci, którzy żyją nadzieją, mogli ją zmienić w zadowolenie, wtedy będzie dobrze dla naszego miasta” – dodał.
Plan ogólny, strategia i trudny budżet
Kracik ocenił, że czas, który mu dano, został dobrze wykorzystany. Powiedział Gibale, że podejmuje się pracy trudnej merytorycznie, ale wykonalnej.
Przez pięć miesięcy urzędnicy przygotowali dokumenty, z którymi nowy prezydent musi się zmierzyć od pierwszych dni: plan ogólny miasta i strategię rozwoju. Czeka go też budżet, który według Kracika nie będzie łatwy.

