Przy Cmentarzu Rakowickim uwagę przechodniów znów przyciąga obracająca się wystawa z trumnami. Mieszkańcy żartują, że to trumnomat, a my zapytaliśmy krakowian, czy taka forma reklamy nie jest przesadą.
Co to jest i do kogo należy
Ruchoma ekspozycja stoi przy punkcie firmy Karawan przy ul. Rakowickiej, tuż przy Cmentarzu Rakowickim. To element promocji usług i produktów związanych z branżą pogrzebową, ustawiony w miejscu, gdzie taki przekaz ma być najbardziej oczywisty.
Krakowianie komentują. Od żartu po oburzenie
Część osób podchodzi do sprawy z humorem, porównując instalację do miejskich automatów i komentując, że „A biedronka butelkomatu nie może ogarnąć”. Inni idą w czarny żart, pisząc „Karuzela dla nieboszczyków”.
Są też głosy, że to nic nowego i że wystawa jest tam od dawna, więc nie ma sensu robić z tego sensacji. Pojawiają się komentarze, że dobrze, iż reklama stoi przy cmentarzu, a nie gdziekolwiek. Z drugiej strony nie brakuje opinii, że nawet przy nekropolii to już przesada i że trudno później wytłumaczyć dzieciom absurd, który nas otacza.
Miejsce ma znaczenie
Okolice Rakowickiego od lat budzą emocje, bo to punkt, gdzie w listopadzie pojawia się gęsta komercja wokół nekropolii, od straganów po wszelką sezonową sprzedaż. Obracające się trumny dla jednych są po prostu kolejnym elementem krajobrazu, a dla innych przekroczeniem granicy dobrego smaku.









