Premier twierdzi, że referendum w Krakowie to nie obywatelska inicjatywa, lecz polityczna gra opozycji. Aleksander Miszalski może liczyć na pełne wsparcie Koalicji Obywatelskiej.
Premier nie zostawia Miszalskiego samego
Donald Tusk odniósł się w czwartek do trwającej w Krakowie zbiórki podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta. Szef rządu nie przebierał w słowach.
-To jest jakiś pomysł PiS-u czy Konfederacji na takie zamieszanie, na rozróbę polityczną – powiedział Tusk dziennikarzom w Sejmie.
Premier dodał, że nie ma żadnych wątpliwości co do motywów organizatorów. – Oczywiście prezydent Miszalski ma pełne nasze wsparcie – zapewnił.
Kto zbiera podpisy i po co
Inicjatorzy referendum podkreślają, że ich akcja nie ma charakteru politycznego. Do zbiórki przyłączyli się jednak politycy PiS i Konfederacji oraz stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców Łukasza Gibały.
Organizatorzy chcą zebrać 100 tysięcy podpisów. Wymagane minimum to 58 355 – tyle wynosi 10 procent uprawnionych do głosowania mieszkańców Krakowa. Samo referendum będzie ważne tylko wtedy, gdy weźmie w nim udział co najmniej 158 555 osób.
Miszalski odpowiada
Prezydent Krakowa uważa, że próba jego odwołania to „dogrywka” do wyborów samorządowych, które wygrał. Zapewnia, że mieszkańcy mądrze podejdą do tej inicjatywy. Tylko co to oznacza…



