----- Reklama -----

Wasserman domaga się odwołania Miszalskiego, bo podrożało jej POTWORNIE parkowanie. Wiecie o ile?!

M N
M N

Aleksander Miszalski ma problemy. I słusznie, bo początek jego kadencji nie jest udany. Ale to co się dzieje, czasem każe się zastanowić, czy przeciwnicy prezydenta mają nas wszystkich za idiotów.

Gościem Radia Zet była Małgorzata Wassermann, która w 2018 roku była całkiem blisko tego, by zostać prezydentem Krakowa. Dostała się wówczas do drugiej tury, ale tam przegrała z żelaznym Jackiem Majchrowskim.

Wassermann zdziwiona, że musi w Krakowie płacić za parkowanie

Ta sama Wassermann poinformowała teraz, że przyłączyła się do akcji zbierania podpisów pod referendum ws. odwołania prezydenta Miszalskiego i rady miasta.

Dlaczego? Grobowym głosem oznajmiła na antenie Radia Zet, że nie może wjechać do Krakowa. A parkowanie podrożało jaj POTWORNIE.

Posłuchajcie sami.

– Pani redaktor, ja coś pani powiem – zaczyna Wassermann, jakby zaraz miała zdradzić jaką szokującą i strasznie tragiczną wieść.

– Nie mogę wjechać. Nie mogę nigdzie postawić samochodu. Podrożało mi potwornie parkowanie. Wprowadzono mi również parkowanie w niedzielę. Ja mam biuro w centrum. Proszę mi uwierzyć, że mi jest taniej pojechać taksówką niż własnym samochodem z uwagi na parking, który jest potwornie drogie. Żeby móc na osiem godzin zostawić samochodów – powiedziała Wassermann.

Potwornie. Zapamiętajcie to słowo.

Przed podwyżką godzina parkowania w strefie A kosztowała 6 zł. Łącznie więc 48 zł.

Ile kosztuje teraz? Kierowca z Kartą Krakowską, a nie podejrzewamy takiej krakuski o brak tej karty, zapłaci.. uwaga: 51 zł.

O trzy złote więcej. Trzy!

Potworna podwyżka!
Budżet domowy pani Wassermann zrujnowany!
Nie da się dotrwać do dziesiątego!
Trudny wybór: rachunek za gaz lub parkowanie!
Parkowanie za chwilówkę!
A może uda się to rozbić na raty?
Szefuncio, daj piątaka na parking.

Ludzie, czy wy siebie słyszycie?!
I jeszcze dwie uwagi.

Do biura można dojechać tramwajem

Pani Małgorzato, po ulicy Karmelickiej, gdzie ma Pani biuro, jeżdżą tramwaje.

I jeszcze jedno. Narzeka Pani, że nie ma, gdzie zaparkować. No właśnie podwyżki (te potworne!) mają sprawić, by jednak się dało gdzieś zaparkować. Logika.

I po trzecie. To jednak bawi, gdy ktoś mówi, że podrożało „jej” parkowanie.

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *