Śledczy z Białegostoku ponownie zajmują się kolizją z 2017 roku. W marcu przesłuchają ośmiu funkcjonariuszy ochrony i jedną osobę cywilną.
Nowe rozdanie w głośnej sprawie
Prokuratura Regionalna w Białymstoku przygotowuje się do przesłuchań w sprawie wypadku kolumny rządowej z lutego 2017 roku. Dziewięć osób usłyszy zarzuty – potwierdził prokurator nadzorujący śledztwo.
Wśród wezwanych są ośmiu funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa, którzy w 2017 roku pracowali w Biurze Ochrony Rządu. Część z nich nadal pełni służbę, część już odeszła. Do tej grupy dołączy jedna osoba cywilna.
Czego dotyczą zarzuty
Śledztwo ruszyło w kwietniu 2025 roku, po tym jak audyt wykazał poważne nieprawidłowości w pierwotnym postępowaniu. Prokuratorzy badają teraz trzy wątki.
Pierwszy dotyczy przekroczenia uprawnień przez urzędników, którzy prowadzili sprawę w latach 2017-2023. Śledczy twierdzą, że działania prokuratury i sądu utrudniły wyjaśnienie prawdziwego przebiegu zdarzeń.
Drugi wątek to samo spowodowanie wypadku w Oświęcimiu. W kolizji uczestniczyły cztery pojazdy, w tym rządowe Audi, którym jechała Beata Szydło. Premier doznała złamań mostka i żeber, jej ochroniarz złamania kości udowej.
Trzeci punkt śledztwa to zeznania funkcjonariuszy BOR. Prokuratura sprawdza, czy podczas przesłuchań mówili prawdę o sygnałach dźwiękowych w kolumnie.
Co wykazał sąd
Sprawa zakończyła się już prawomocnym wyrokiem. Sebastian Kościelnik, kierowca fiata seicento, został uznany za winnego wypadku, ale sąd warunkowo umorzył postępowanie. Nie otrzymał kary.
Sąd ustalił przy tym, że kolumna rządowa nie miała włączonych sygnałów dźwiękowych. To oznacza, że nie była uprzywilejowana w ruchu. Prokuratura chce teraz sprawdzić, czy ktoś celowo wprowadzał wymiar sprawiedliwości w błąd.
Przesłuchania zaplanowano na przełom lutego i marca tego roku.



