Cracovia pokonała GKS Katowice 1:0 i sięgnęła po pierwsze domowe zwycięstwo od pięciu miesięcy. Jedyną bramkę z rzutu karnego zdobył Ajdin Hasić.
Długo oczekiwany powrót do wygrywania
Cracovia potrzebowała punktów jak tlenu. Przed meczem z GKS-em Katowice zajmowała 12. miejsce w tabeli i miała zaledwie cztery punkty przewagi nad strefą spadkową. W dodatku u siebie nie wygrywała od 18 października, kiedy pokonała Raków Częstochowa 2:0. To oznaczało pięć miesięcy bez domowego zwycięstwa.
Mecz nie był łatwy. GKS przywiózł do Krakowa formę najlepszej drużyny w Polsce w tym roku – katowiczanie zdobyli 16 punktów w ośmiu spotkaniach. Cracovia miała tylko sześć w siedmiu meczach.
Karny rozstrzygnął losy meczu
Przez większość spotkania to goście dyktowali warunki gry. W drugiej połowie Ilia Szkurin kilkakrotnie groził bramce Madejskiego, ale nie potrafił trafić do siatki. Cracovia długo szukała swojej szansy.
Przełom nastąpił w 80. minucie. Świeżo wprowadzony Jean Batoum wywalczył rzut karny po faulu ręką Lukasa Klemenza. Do piłki podszedł Ajdin Hasić i pewnie pokonał bramkarza GKS-u.
Glik wrócił, Cracovia odżyła
W końcówce na murawie pojawił się Kamil Glik, który zagrał w ligowym meczu Cracovii po raz pierwszy od 6 października 2024 roku. To był symboliczny moment – weteran wrócił właśnie wtedy, gdy klub zaczął wychodzić z kryzysu.
Cracovia obroniła wynik i wygrała 1:0. Trzy punkty pozwoliły jej odetchnąć i zwiększyć dystans do strefy spadkowej. Wreszcie.











