Kraków ma problem. Pod pojemnikami na odzież rosną sterty ubrań

FK
FK

W Krakowie wokół pojemników na odzież używaną coraz częściej rosną sterty ubrań. Worki wypadają z przepełnionych kontenerów, mokną na deszczu, są rozgrzebywane i zaczynają blokować chodniki oraz przejścia między blokami. Problem narasta szczególnie po zmianach w przepisach dotyczących tekstyliów (od 2025 r. nie można wrzucać zniszczonych ubrań do „zmieszanych”), a jednocześnie część pojemników działa poza realną kontrolą miasta.​

Jak wygląda problem w terenie

Najczęstszy obraz to przepełniony kontener i góra worków obok ktoś nie może już wrzucić rzeczy do środka, więc zostawia je pod pojemnikiem, robi się z tego wysypisko. Gdy worki leżą na ziemi, ubrania szybko nasiąkają wodą i brudem, tracą wartość użytkową, a sterta zaczyna być traktowana jak zwykłe miejsce podrzutu innych odpadów. Dodatkowo „poszukiwacze” potrafią rozrywać worki i wyciągać tekstylia, co jeszcze bardziej rozrzuca rzeczy po okolicy i zagradza przejścia.​

Dlaczego miasto ma ograniczone możliwości

Kraków wskazuje, że wolnostojące pojemniki na odzież są często ustawiane przez firmy zewnętrzne na terenach prywatnych, bez udziału miasta, a zebrana odzież nie trafia do miejskiego systemu recyklingu/ponownego użycia. To sprawia, że nawet gdy wokół kontenera robi się bałagan, miasto nie zawsze może taki pojemnik usunąć, jeśli stoi na prywatnej działce. Jednocześnie miasto podkreśla, że takie pojemniki stają się miejscem nielegalnego składowania innych odpadów, więc problem wykracza poza same ubrania.​

Co mają zrobić mieszkańcy (i czemu to bywa trudne)

Miasto promuje trzy legalne ścieżki oddania tekstyliów: zawiezienie do PSZOK (Nowohucka 1D „Lamusownia” lub Krzemieniecka 40 „Barycz”), oddanie zniszczonych tekstyliów przy odbiorze gabarytów (w workach), albo zgłoszenie bezpłatnego odbioru z domu – ale tylko dla odzieży nadającej się do użytku. W praktyce barierą bywa odległość do PSZOK-u (szczególnie dla osób bez auta, seniorów, rodzin z małymi dziećmi), a także to, że część osób wciąż „odruchowo” szuka najbliższego kontenera na ubrania pod domem. Efekt jest taki, że gdy odbiory z pojemników są rzadkie albo właściciel kontenera nie reaguje, cały ciężar problemu spada na okolicznych mieszkańców (smród, bałagan, zastawione przejścia) i na służby porządkowe.

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *