Uniwersytecki Szpital Dziecięcy wyjaśnia sprawę dziewczynki, którą przez cztery dni wożono karetką z Limanowej do Rydygiera
Cztery dni dojazdów karetką
W pierwszych dniach stycznia dziewczynka trafiła do szpitala w Limanowej z objawami zatrucia czadem. Przez cztery dni – od 4 do 7 stycznia – karetka woziła ją na terapię w komorze hiperbarycznej do szpitala im. Rydygiera w Krakowie. Dziennie pokonywała prawie 300 kilometrów, choć szpital dziecięcy w Prokocimiu znajduje się zaledwie 13 kilometrów od Rydygiera.
Szpital: to była konsultacja, nie wniosek o przyjęcie
Krakowska placówka wydała oświadczenie 12 stycznia. Tłumaczy, że lekarz z Limanowej nie zgłaszał wniosku o hospitalizację dziecka. Rozmowa miała charakter konsultacyjny – tak twierdzą przedstawiciele szpitala.
„Lekarz ze szpitala w Limanowej skontaktował się z naszym oddziałem neurologicznym, chciał skorzystać z wiedzy specjalistycznej” – podkreśla szpital. Według placówki lekarz informował o dobrym stanie pacjentki i planowanym transporcie do komory hiperbarycznej.
Media kontra szpital
Portal Onet.pl opisał sprawę 9 stycznia, sugerując odmowę przyjęcia dziecka przez krakowski szpital. Uniwersytecki Szpital Dziecięcy kategorycznie zaprzecza tym doniesieniom. Twierdzi, że przekazy medialne wprowadzają opinię publiczną w błąd.
Szpital podkreśla, że konsultacje między placówkami są standardową praktyką w służbie zdrowia. Dodaje, że lekarz z Limanowej miał się zgłosić ponownie, gdyby u dziewczynki wystąpiły objawy neurologiczne.
Ostateczne wyjaśnienie sprawy należy do Narodowego Funduszu Zdrowia, który prowadzi postępowanie wyjaśniające.



