Aleksander Miszalski skomentował ślubowanie Łukasza Gibały na prezydenta Krakowa. W swoim wpisie na Facebooku podkreślił, że polityczne różnice nie powinny przesłaniać szacunku dla demokratycznych zasad i wyboru mieszkańców. Zapowiedział też, że nie zabraknie mu ani uznania dla dobrych decyzji nowego prezydenta, ani krytyki, gdy uzna ją za konieczną.
Aleksander Miszalski odniósł się do uroczystości ślubowania Łukasza Gibały na prezydenta Krakowa. W opublikowanym w mediach społecznościowych komentarzu wyjaśnił, dlaczego zdecydował się uczestniczyć w wydarzeniu, mimo że z nowym włodarzem miasta nadal dzielą go istotne różnice polityczne.
Jak zaznaczył, obecność na sali obrad nie oznacza zmiany poglądów ani rezygnacji z własnej oceny sytuacji w Krakowie. Chodzi przede wszystkim o respektowanie zasad demokratycznych i uszanowanie decyzji podjętej przez mieszkańców.
– Demokracja to nie tylko umiejętność wygrywania wyborów. To również szacunek dla ich wyniku, dla instytucji i dla mieszkańców, którzy dokonali swojego wyboru – napisał Miszalski na Facebooku.
Miszalski o relacjach z nowym prezydentem
Były prezydent Krakowa nie ukrywa, że nie zgadza się z Gibałą w wielu sprawach. Jednocześnie podkreśla, że polityczne spory nie powinny podważać szacunku dla demokratycznych procedur. W swoim wpisie Miszalski zawarł krótkie przesłanie dotyczące przyszłości miasta i zmieniających się władz.
– Prezydenci się zmieniają. Kraków pozostaje – podkreślił.
To zdanie stanowi główną myśl jego komentarza. Miszalski zwraca uwagę, że niezależnie od tego, kto kieruje miastem, najważniejsze pozostają jego dobro oraz interes mieszkańców.
Będzie doceniał dobre decyzje, ale zapowiada też krytykę
Miszalski zadeklarował, że zamierza oceniać działania Łukasza Gibały przede wszystkim przez pryzmat ich konsekwencji dla Krakowa. Nie wyklucza współpracy w sprawach, w których uzna decyzje nowego prezydenta za korzystne dla miasta, ale nie zamierza również przemilczać błędów.
– Łukaszowi Gibale życzę powodzenia. Tam, gdzie jego decyzje będą służyć Krakowowi, będę potrafił to docenić. Tam, gdzie będę dostrzegał błędy, nie zabraknie z mojej strony krytyki – zapowiedział.
Wpis nie jest więc deklaracją politycznego poparcia dla Gibały. To raczej sygnał, że Miszalski chce zachować własne stanowisko i oceniać działania nowego prezydenta na podstawie konkretnych decyzji.
„Nie powinniśmy różnić się w szacunku do miasta”
Na zakończenie Miszalski podkreślił, że różnice w podejściu do zarządzania Krakowem nie powinny prowadzić do podziałów dotyczących szacunku dla samego miasta i jego mieszkańców.
– Możemy różnić się w ocenie tego, jak należy rządzić Krakowem. Nie powinniśmy różnić się w szacunku do samego miasta i jego mieszkańców – napisał.
W ten sposób były prezydent zaakcentował, że demokratyczna rywalizacja nie wyklucza uznania wyniku wyborów ani rzeczowej oceny działań politycznego konkurenta. Jednocześnie jasno zaznaczył, że nie zamierza rezygnować z krytyki tam, gdzie uzna ją za uzasadnioną.

