Tunele pod miastem wydrąży specjalna maszyna – TBM. Waży setki ton, ma długość boiska piłkarskiego i pracuje bez przerwy przez całą dobę. Mieszkańcy nie odczują jej obecności, bo wszystko dzieje się kilkanaście metrów pod ziemią.
Miasto na powierzchni, praca pod ziemią
TBM wchodzi pod ziemię w jednym miejscu i wyjeżdża w innym, nie naruszając niczego pomiędzy. Nie trzeba rozkopywać ulic ani wyburzać budynków. Prace na powierzchni ograniczają się do punktów startowych, końcowych i szybów technicznych. Kraków nie zamieni się w wielki plac budowy.
Maszyna drąży na głębokości od kilkunastu do około dwudziestu metrów – tak głęboko, że nad tunelem zmieściłaby się cała kamienica ze Starego Miasta. Fundamenty nawet wysokich budynków nie sięgają strefy, w której pracuje TBM.
Trzy rzeczy naraz
TBM nie jest wiertłem – to ruchoma fabryka. Jednocześnie drąży grunt, wywozi urobek i buduje gotowy tunel. Obrotowa głowica skrawająca kruszy ziemię, specjalny przenośnik ślimakowy odprowadza materiał, a robotyczne ramię układa betonowe elementy zwane tubingami. Po przejściu maszyny pozostaje gotowy, szczelny tunel.
Kluczowe znaczenie ma technologia EPB, która równoważy ciśnienie gruntu i wody gruntowej. Dzięki temu ziemia nad tunelem nie osiada, a budynki pozostają nienaruszone.
Kilkadziesiąt metrów dziennie
Wewnątrz maszyny pracuje kilkudziesięcioosobowa załoga przez całą dobę, siedem dni w tygodniu. TBM posiada własną wentylację, zasilanie i systemy bezpieczeństwa. Cały transport odbywa się już wydrążonym tunelem, więc po krakowskich ulicach nie będą jeździć dodatkowe ciężarówki z urobkiem.
Tempo drążenia zależy od rodzaju gruntu i wynosi od kilkunastu do kilkudziesięciu metrów dziennie. Jedynym znakiem obecności maszyny pod miastem będzie cichy szum wentylatorów przy szybach startowych.




