Bruk-Bet Termalica Nieciecza zmarnowała prowadzenie i przegrała z Koroną Kielce 1:3. Gospodarze prowadzili do przerwy, ale w drugiej połowie goście przeprowadzili spektakularny comeback i wygrali różnicą dwóch bramek.
Termalika lepiej rozpoczęła mecz
Pierwsze 45 minut należało do beniaminka z Niecieczy. W ósmej minucie Damian Hilbrycht otrzymał podanie od Sergio Guerrero i strzałem z kilkunastu metrów pokonał bramkarza gości. Piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki, zanim wpadła do siatki.
Czytaj także: IMGW ostrzega: Upały i groźne burze w Małopolsce! Ostrzeżenia do niedzieli rana
Korona mogła odpowiedzieć szybko, ale Wiktor Długosz w szóstej minucie trafił w obrońcę zamiast do bramki. Kielczanie próbowali także w 27. minucie, gdy Martin Remacle uderzył w słupek z pola karnego. To były jednak jedyne groźne sytuacje gości w pierwszej połowie.
Kielczanie odwrócili wynik w 20 minut
Druga połowa rozpoczęła się od kapitalnego wejścia Korony. Już w 47. minucie Dawid Błanik wyrównał po akcji z rzutu z autu. Marcel Pięczek zagrał piłkę do napastnika, a ten oddał strzał, który odbił się od słupka i wpadł do bramki.
Czytaj także: Kibicowałeś Polsce podczas meczu z Serbią? Znajdź się na naszych ZDJĘCIACH
Pięć minut później goście już prowadzili. Bartłomiej Smolarczyk przejął piłkę w zamieszaniu i sprytnym uderzeniem z pola karnego pokonał Miłosza Mleczkę. Bramkarz gospodarzy powinien zachować się lepiej w tej sytuacji.
Reklama: Lampy zewnętrzne LED, aby ogród wyglądał elegancko
Czytaj także: Nowe fakty o tragicznym wypadku w Sierczy! Ofiary nie były nawet pełnoletnie…
Matuszewski przypieczętował zwycięstwo
Korona nie zamierzała się cofać i szukała kolejnego gola. W 68. minucie Konrad Matuszewski wykorzystał odbicie po strzale Błanika i wpakował piłkę do bramki na 3:1.
Czytaj także: Udany początek Memoriału Wagnera. Biało-czerwoni wygrali z Serbią [ZDJĘCIA]
Termalika próbowała jeszcze wrócić do gry, ale goście kontrolowali przebieg spotkania. Kielczanie mogli wygrać jeszcze wyższym wynikiem, ale Mleczko obronił strzały Matuszewskiego i Władimira Nikołowa w końcówce meczu.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas na Facebooku!