KR24.pl: Wraca pan na Reymonta, na mecz z Wisłą, klubem, z którym był pan związany przez lata. To chyba wiąże się z dużymi emocjami?
Kazimierz Moskal:
Emocje zawsze są, ale to nie pierwszy raz, kiedy wracam na Reymonta z inną drużyną i gram przeciwko Wiśle, więc w jakimś stopniu jestem już do tego przyzwyczajony. Natomiast atmosfera będzie wyjątkowa, zapowiada się komplet widzów, a to zawsze dodaje atrakcyjności całemu wydarzeniu.
Odmienił pan Wieczystą. Trzeba szczerze powiedzieć, że to, co działo się jesienią, a to, jak zespół wygląda odkąd pan przejął drużynę, to jakby dwie różne ekipy, co zresztą widać po tabeli. Co trzeba było zmienić, żeby Wieczysta znowu zaczęła dobrze grać w piłkę?
Nie wiem, czy wyciągałbym aż tak daleko idące wnioski. Wygraliśmy trzy mecze z rzędu i to robi różnicę. Taka seria zwycięstw zawsze daje wyraźne odbicie w tabeli i tak było w naszym przypadku.
Wygraliśmy ostatni mecz jesienią w Siedlcach, a teraz w Pruszkowie i z Puszczą, więc na pewno to cieszy, bo takie serie są potrzebne. Nie przesadzałbym jednak z mówieniem o jakiejś wielkiej odmianie.
Jest pan skromny, ale widać, że ta krakowska piłka w Wieczystej znów wygląda jak trzeba.
Chciałbym, żeby tak było, bo chcemy grać w taki sposób, który będzie podobał się kibicom, a jednocześnie będzie atrakcyjny dla osób odpowiedzialnych za budowę tej drużyny.
Ma pan Carlitosa i ma pan Goku. Obaj grali w Wiśle. Rozmawia pan z nimi, widzi pan po nich jakąś większą motywację niż u pozostałych zawodników?
Goku jest obecnie niedostępny do gry, więc nie będziemy mogli z niego skorzystać. Natomiast Carlitos na pewno coś w sobie czuje przed tym meczem, to widać, żyje tym spotkaniem. Ale on jest takim typem piłkarza, który z każdego meczu czerpie radość.
Strzelacie bardzo dużo goli, wcześniej Wieczysta aż tak nie trafiała. Co trzeba było odblokować w głowach piłkarzy?
Nie jestem pewien, czy wcześniej aż tak mało strzelali, bo przecież były wysokie wyniki ze Zniczem czy Polonią Warszawa na wyjeździe, więc tych goli też trochę było.
Zawodnicy muszą być w dobrej formie, dobrze się czuć, mieć pewność siebie i wiedzieć, co mamy robić – wszyscy bronimy, wszyscy atakujemy i każdy musi wywiązywać się ze swoich zadań. Jeśli zespół dobrze współpracuje, ma dość jakości, żeby regularnie strzelać bramki.
Jaki jest pomysł na Wisłę? Co trzeba zrobić, żeby ograć ją na jej stadionie?
Na pewno trzeba zagrać odważnie, odpowiedzialnie i unikać głupich strat. Jeśli chcemy osiągnąć tam dobry wynik, a uważam, że każdy rezultat jest możliwy, to właśnie w taki sposób musimy podejść do meczu.
Jeśli wejdziemy na boisko przestraszeni, będzie nam zdecydowanie trudniej. Musimy postawić Wiśle trudne warunki, nie pozwolić jej się rozpędzić, bo wiemy, że jest w fantastycznej serii i zbudowała sobie dużą przewagę, co przekłada się na pewność siebie w każdym spotkaniu.
Wisła ma Macieja Kuziemkę. Zawodnika z takim talentem dawno nie było przy Reymonta.
Pewnie tak, strzela bramki, asystuje, szybko wskoczył do składu i wywalczył sobie miejsce. Ja patrzyłbym jednak na to spokojnie, bo to młody chłopak i dla jego rozwoju ważne jest, żeby zachował chłodną głowę.
Jeśli wszyscy wokół niego zaczną głośno mówić o wielkich rzeczach i wyzwaniach, może być mu trudno udźwignąć taki ciężar, a z młodymi zawodnikami trzeba postępować bardzo rozsądnie.
Ma pan w drużynie dwóch ludzi, którzy naprawdę dużo panu zawdzięczają – mam na myśli Kamila Dankowskiego i Michała Trąbkę. Przed derbami daje to takie poczucie pewności, że ma się dwóch takich gości?
Myślę, że jest jeszcze Pietrzak, którego też prowadziłem w GKS-ie Katowice. Natomiast nasza kadra jest w tej chwili naprawdę mocna, a rywalizacja na każdej pozycji spora.
Zawsze chwaliłem sobie współpracę z Dankowskim, Trąbką i Pietrzakiem, ale oni również muszą walczyć o miejsce w składzie tak jak pozostali.
Dla Wieczystej jakikolwiek wynik z Wisłą nie będzie końcem świata, natomiast Wisła musi ten mecz wygrać, żeby udowodnić, że zasługuje na awans do Ekstraklasy. To chyba stawia was w dość komfortowej sytuacji?
Nie wiem, czy Wisła „musi”. Zbudowała tak dużą przewagę, że nawet drobne zawirowania czy pojedynczy wypadek przy pracy w jednym czy drugim meczu nie powinny niczego przesądzać.
Podobnie było rok temu z Termaliką – na jesieni wypracowała sobie ogromny zapas, na wiosnę mecze szły jej ciężej, a mimo to spokojnie awansowała. Tak jak mówiłem, uważam, że w tym meczu każdy wynik jest możliwy.
Oczywiście to my jesteśmy w roli goniących i chcielibyśmy swoją serię podtrzymać, ale spotkają się dwa zespoły o dużym potencjale i z mocnymi indywidualnościami, więc dyspozycja dnia oraz nastawienie mentalne będą odgrywały ogromną rolę.



