Wisła Kraków wygrała z Miedzią Legnica po emocjonującym meczu, w którym prowadziła, traciła bramki, a zwycięstwo zdobyła dopiero w końcówce. Po spotkaniu obaj trenerzy stanęli przed mikrofonami i ocenili, co zadecydowało o wyniku.
Jop chwali mentalność, ale widzi problemy
Mariusz Jop przyznał, że jego drużyna miała poważne kłopoty w drugiej połowie. Wisła zaczęła przegrywać pojedyncze starcia i traciła drugie piłki, przez co inicjatywa stopniowo przechodziła na stronę Miedzi. Trener podkreślił jednak, że kluczowe było to, jak jego zawodnicy zareagowali na niekorzystny obrót wypadków.
Jop wskazał też na konkretny powód poprawy w końcówce. Zdecydował się wystawić Jordyego Sancheza od pierwszej minuty i decyzja ta przyniosła efekty – Hiszpan strzelił gola i wygrał walkę w powietrzu przy akcji, która dała Wiśle zwycięstwo. Trener zaznaczył, że czekał na ten moment, bo Sanchez wysyłał dobre sygnały już w poprzednich tygodniach treningowych.
Niedźwiedź: remis byłby sprawiedliwszy
Janusz Niedźwiedź nie ukrywał rozczarowania. Stwierdził wprost, że remis lepiej odzwierciedlałby przebieg całego spotkania, bo jego drużyna w drugiej połowie wyraźnie dominowała i zasłużenie wyrównała stan rywalizacji.
Przyznał jednak, że Miedź w końcówce cofnęła się zbyt głęboko i popełniła błędy, których nie powinna popełniać. Szczególnie wymienił przegraną walkę powietrzną przy straconej bramce na 3:2. Zapowiedział, że w przyszłości jego zespół będzie lepiej zarządzał końcówkami, nawet gdy rywal wywiera presję i kieruje piłki w pole karne.
Wisła wraca do punktowania po serii remisów
Dla Wisły to pierwsze zwycięstwo po trzech kolejnych remisach. Jop wyraził nadzieję, że ten wynik będzie przełomem i drużyna wróci do regularnego punktowania, które cechowało ją jesienią. Dodał, że zwiastuny poprawy widział już wcześniej – zarówno na treningach, jak i w poprzednich meczach, w których Wisła tworzyła groźne sytuacje, ale jeszcze nie potrafiła ich wykorzystać.



