Kardynał Grzegorz Ryś podjął decyzję o otwarciu Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie. Dostęp do dokumentów został zamknięty ponad dwa lata temu za kadencji arcybiskupa Marka Jędraszewskiego. Teraz nowy metropolita krakowski wyznaczył już opiekuna zbiorów – został nim ksiądz doktor Rafał Szczurowski.
Zamknięcie z dnia na dzień
Księża, którzy krytycznie oceniają poprzednie rządy w archidiecezji, ujawniają szczegóły tamtej decyzji. Archiwum zamknięto nagle, bez żadnego ostrzeżenia. Dwoje świeckich pracowników straciło pracę z dnia na dzień. Zakonnice, które przez lata dbały o akta, również zostały odsunięte od zbiorów.
„Pytałem w kurii, co się dzieje. Usłyszałem tylko, że lepiej nie ruszać tego tematu” – opowiada jeden z duchownych w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”. Kuria nie odpowiadała na kolejne pytania, zarówno te zadawane osobiście, jak i wysyłane mailowo.
Czy dokumenty zniknęły?
Część księży podejrzewa, że podczas zamknięcia mogło dojść do usunięcia dokumentów. Oficjalnie mówiono o reorganizacji archiwum, ale szczegóły pozostały tajemnicą. Kierownictwo nad zbiorami przejął wówczas ksiądz kanclerz Grzegorz Kotala, który – jak twierdzą rozmówcy gazety – nie miał odpowiedniego przygotowania do tej roli.
Nowy rzecznik kurii tłumaczy, że zamknięcie było potrzebne do konserwacji i digitalizacji dokumentów. Księża jednak w tę wersję nie wierzą. „To brzmi jak wymówka” – komentuje jeden z nich.
Sprawa Sapiehy w tle
Problemy z dostępem do archiwum zaczęły się po publikacji dziennikarskiego śledztwa dotyczącego kardynała Adama Stefana Sapiehy, mentora Karola Wojtyły. Materiały wskazywały, że duchowny mógł molestować kleryków. Od tego momentu akta związane z Sapiehą i Wojtyłą były coraz trudniej dostępne, aż w końcu archiwum zamknięto całkowicie.
Zamknięcie nastąpiło w okresie, gdy społeczeństwo pytało, co hierarchowie wiedzieli o przestępstwach seksualnych w Kościele i jak na nie reagowali. Teraz kardynał Ryś postanowił przywrócić dostęp do historycznych dokumentów.




