Bruk-Bet Termalica Nieciecza przeżyła w sobotę koszmarne chwile. Beniaminek pojechał do Gdańska po trzy punkty, ale wrócił z druzgocącą porażką 1:5. Lechia pokazała wielką klasę i po raz pierwszy od długiego czasu wydostała się z miejsc spadkowych.
----- Reklama -----
Zły początek niecieczan
Mecz rozpoczął się od rzutu karnego dla gospodarzy. Gabriel Isik zablokował ręką strzał Tomasa Bobcka na linii bramkowej i sędzia Mateusz Piszczelok wskazał na jedenasty metr. Słowak pewnie wykorzystał szansę i Lechia wyszła na prowadzenie.
Termalica przez pół godziny nie potrafiła przejść przez środek boiska. Kiedy w końcu ruszyła do ataku, udało się wyrównać. Goście przeprowadzili składną akcję i strzelili gola, który dał im nadzieję na korzystny wynik.
Nadzieja prysnęła bardzo szybko. Rifet Kapić posłał piłkę zza pola karnego prosto do siatki i Lechia znów prowadziła. Po przerwie stało się jeszcze gorzej. Bobcek trafił po raz drugi po rajdzie Camilo Meny, a następnie dwaj stoperzy Lechii – Matej Rodin i Maksym Diaczuk – wpisali się na listę strzelców.
----- Reklama -----
Lechia nie miała litości
Drużyna Johna Carvera nie miała litości. Gdańszczanie mogli strzelić jeszcze więcej, bo sytuacje były. Termalica może być wdzięczna, że skończyło się tylko na pięciu golach.
Dla zespołu z Niecieczy to lodowaty prysznic po dwóch wcześniejszych zwycięstwach. Beniaminek znów znalazł się w tarapatach i musi szybko otrząsnąć się z tej druzgocącej porażki.









