W sobotnie południe pociąg Intercity utknął na małopolskim odcinku trasy. Na zewnątrz termometry pokazywały ponad 30 stopni. W środku ludzie tracili przytomność.
Awaria zablokowała cały ruch
Intercity „Małopolska” jechało z Zakopanego do Gdyni, kiedy stanęło w miejscu koło Januszowic w gminie Słomniki. Powodem nie była awaria tego składu – zepsuł się inny pociąg, dalej na trasie, w województwie świętokrzyskim. Przez to „Małopolska” stała przez ponad dwie godziny bez możliwości ruszenia.
Jeden wagon z klimatyzacją na 600 osób
W środku znajdowało się około 600 pasażerów. Klimatyzacja działała tylko w jednym wagonie. Ludzie tłoczyli się w nim jak sardynki. Pozostałe wagony zamieniły się w piece. Pasażerowie mdleli i wychodzili na tory, żeby złapać oddech. Na stacji meteorologicznej w pobliskich Brończycach termometr o godzinie 18 wskazywał 31 stopni Celsjusza.
Policja i strażacy dowozili wodę
Służby uruchomiły zarządzanie kryzysowe. Na miejsce przyjechały jednostki OSP z gminy Słomniki oraz policja. Funkcjonariusze i strażacy dostarczali wodę bezpośrednio do pociągu. Opóźnienie składu sięgnęło ostatecznie 188 minut – czyli ponad trzech godzin.
Nie tylko „Małopolska” miała problemy
Tego samego dnia podobne kłopoty dotknęły pasażerów Intercity „Mehofer” na trasie Przemyśl – Zielona Góra. Klimatyzacja w tym pociągu również nie dawała rady. Opóźnienie wynosiło ponad 80 minut. W niedzielę temperatura w Polsce może dobić do 42 stopni Celsjusza.



