Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski odmówił udziału w publicznej debacie przed referendum, które ma się odbyć 24 maja. Jan Hoffman, lider komitetu referendalnego, wezwał go do rozmowy przed mieszkańcami. Odpowiedź przyszła tego samego dnia – i była odmowna.
Prezydent tłumaczy odmowę
Miszalski nie zostawił pytania bez odpowiedzi – napisał, że rozumie intencje organizatorów, ale nie zamierza wchodzić w ich grę. „Nie pozwolę na to, żeby dyskusja wokół referendum stała się areną politycznych przepychanek” – stwierdził. Jednocześnie podkreślił, że inicjatywę traktuje poważnie i od tygodni rozmawia z mieszkańcami bezpośrednio – na spotkaniach, pod magistratem i w sieci. Debatę z politykami odrzucił wprost: „Na debatach, które proponują politycy korzystają zazwyczaj tylko… politycy, a nie mieszkańcy Krakowa”.
Hoffman: to unik, nie odwaga
Hoffman nie przebierał w słowach. Ocenił, że odmowa to „przejaw dość nienachalnej odwagi lub świadomości braku jakichkolwiek argumentów”. Przypomniał, że debata nie jest żadnym politycznym manewrem, ale standardowym narzędziem demokracji – szczególnie wtedy, gdy prezydent apeluje do mieszkańców, żeby nie szli do urn. Komitet referendalny chciał rozmawiać o strefie czystego transportu, kosztach decyzji magistratu i planie ogólnym miasta. Żadna z tych rozmów się nie odbędzie – przynajmniej nie z prezydentem.
Referendum w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego i Rady Miasta Krakowa odbędzie się 24 maja 2026 roku.




